Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.

Dziwne przypadki/upadki

Moderatorzy: Staszek, Moderatorzy

Postprzez pulkownik » 7 sty 2008, o 18:59

To tak żeby grozy nie siać. jeszcze chłopcy się wystraszą i po kawalerii. Jeździectwo to niebezpieczna zabawa i każdy o tym wie. Ale miłość do tego jest silniejsza !!!
pulkownik
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 615
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 18:22
Lokalizacja: Komarów

Postprzez Łuki » 7 sty 2008, o 19:08

AMEN
Avatar użytkownika
Łuki
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 283
Dołączył(a): 16 lip 2007, o 16:04
Lokalizacja: Poznań / Konin

Postprzez ref-ren » 7 sty 2008, o 19:15

pulkownik napisał(a):To tak żeby grozy nie siać. jeszcze chłopcy się wystraszą i po kawalerii. Jeździectwo to niebezpieczna zabawa i każdy o tym wie. Ale miłość do tego jest silniejsza !!!



-Oczywiscie Pukowniku... ja nadal jezdze konno i nadal kocham swojego Shoguna
ale kon to kon... a ziemia nie zawsze jest laskawa....

/ref-ren/ Szwajcaria
ref-ren
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 294
Dołączył(a): 16 sie 2006, o 13:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez pulkownik » 7 sty 2008, o 19:39

Tak więc (piszę o nas) Albo to głupota, albo fantazja, albo wielkie uczucie ... . Albo wszystko na raz !
pulkownik
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 615
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 18:22
Lokalizacja: Komarów

Postprzez Piotrek » 11 sty 2008, o 16:52

Moja pierwsza gleba nastąpiła dopiero po dwóch latach w siodle. W sumie nie wiem, czemu tak późno, bo na początku jeździłem dość często, nawet kilka razy w tygodniu. Może to zasługa tych co mnie uczyli, że wsadzali na takie konie, które łaskawie mnie nosiły, nie próbując pozbyć się z grzbietu kłopotliwego ciężaru... Aż przyszły czasy sekcji jeździeckiej AZS w Poznaniu.

Kiedy pierwszy raz pojechałem na Wolę, miałem takie przeświadczenie, że potrafię jakoś jeździć. Po pierwszym treningu uświadomiono mi, jak bardzo nie potrafię :) Dość szybko też przyszło mi poznać Cisusa.

Był to gniady (chyba) wałach, robiący bardzo sympatyczne wrażenie na pierwszy rzut oka. Ale jak mawia przysłowie, pozory mylą... Czyścić trzeba było go w zamkniętym boksie, bo uciekał, a jakoś nie wiedzieć czemu nie wpadłem na to, żeby go uwiązać. Próbował gryźć i kopać, nie dawał nóg do czyszczenia, nie chciał przyjmować wędzidła, przy wyjściu ze stajni wyrywał się i uciekał, a później... jak zaklęty, co najwyżej kłusował, o galopie można było pomarzyć. Dopiero po godzinne walce z udziałem ostróg i bata ustępował i wtedy stawał się niemalże idealny.

Pojechaliśmy kiedyś w teren... Idąc stępem przez pole poklepałem go i powiedziałem : Cisus, jaki ty dzisiaj grzeczny jesteś. I zaraz pomyślałem : obym tylko nie przechwalił dnia przed zachodem. Nie minęło 30 sekund od tej myśli i leżałem na polu, a Cisus zadowolony stał spokojnie obok.

Później upadków było jeszcze kilka, na szczęście zupełnie niegroźnych. I oby tak dalej...
Avatar użytkownika
Piotrek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 1837
Dołączył(a): 17 gru 2007, o 17:43
Lokalizacja: Kalisz, Poznań

Postprzez elmijakke » 11 sty 2008, o 20:27

Dwa lata! Jak żeś się uchował? Ja na początku pojechałem na wakacje w siodle i przez dwa tygodnie zawsze udawało mi się jakoś cudem nie spaść, no lae jak przyszedł ten pierwszy raz to później już jak ulęgałka....... :mrgreen:

[ Dodano: Pią Sty 11, 2008 7:29 pm ]
ref-ren napisał(a): ja nadal jezdze konno i nadal kocham swojego Shoguna
ale kon to kon... a ziemia nie zawsze jest laskawa....

/ref-ren/ Szwajcaria


bo chodzi o to żeby we wszystkim umiar... :grin: , a co komu jest pisane to już nie od nas zależy....
Avatar użytkownika
elmijakke
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 8 sty 2007, o 19:27
Lokalizacja: 1 pułk szwoleżerów

Postprzez Piotrek » 11 sty 2008, o 20:30

Sam się zastanawiam jak to się stało. Bywały różne sytuacje, jeździłem zarówno na padoku jak i w terenie, ale jakoś nigdy nie było krytycznych sytuacji. Dopiero na Woli się zaczęło, ale tam też zaczął się prawdziwy trening...
Avatar użytkownika
Piotrek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 1837
Dołączył(a): 17 gru 2007, o 17:43
Lokalizacja: Kalisz, Poznań

Postprzez Lookas » 11 sty 2008, o 20:46

może to kwestia "prawdziwego treningu":)

Znam podobny przypadek. Znajoma jeździła u jakichs swoich przyjaciół. Głównie tereny. Bez upadków. Przerwała na kilka latek a potem wróciła do jazdy i.....najpierw oświadczyła, ze w koncu ktos od niej wymaga i koryguje a własciwie uczy stylowej jazdy. To było najpierw a niedługo poźniej zaczęła spadać:) Sądzę, ze to kwestia korekty postawy i dosiadu, a co za tym idzie równowagi i wyczucia. No i złozoności i stopnia trudności ćwiczeń. I na koniec koni. Szkólkowe konie to bardzo nieprzewidywalne zwierzaki.
Avatar użytkownika
Lookas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 1194
Dołączył(a): 22 maja 2006, o 14:13
Lokalizacja: Poznań/Iwno

Postprzez Piotrek » 11 sty 2008, o 20:50

W moim przypadku chyba chodziło o konie. Po porstu dostawałem zawsze takie, żeby nie sprawiały problemów. Zdarzały się różne przypadki, raz nawet galopowałem mimo własnej woli wprost na jezdnię pełną ciężarówek i przed oczami miałem scenę z Zaklinacza Koni, ale spaść jakoś mi się nie udało. A na Woli po prostu nie było chętnych na Cisusa, bo się go wszyscy bali, no to dostałem ja, że niby sobie z nim radę daję. No i dzięki niemu w końcu spadłem ;)
Avatar użytkownika
Piotrek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 1837
Dołączył(a): 17 gru 2007, o 17:43
Lokalizacja: Kalisz, Poznań

Postprzez myta2 » 12 sty 2008, o 01:40

Koledzy czas i na mnie, ale zanim opiszę swoje „gleby” no może jedną bardziej efektowną , to odniosę się do kilku ostatnich postów:
A więc szkółkowe konie – to nieprawda że są nieprzewidywalne, już ich właściciel dobrze wie co w którym momencie który zrobi i jak zareaguje (w 100%) tylko rajtry w szkólce nie koniecznie. Koń szkółkowy wie że lekcja trwa godzinę i jak wykręci jakiś numer to się mniej narobi, a lekcja pokory zawsze się przyda (tak żeby delikwent nie myślał że z niego już mistrz WKKW).
Szalone konie których nie idzie ubrać kopią gryzą itd. Itd. – to nie ich wina ktoś je zraził do wędzidła do siebie (na myśli mam człowieka ogólnie), do siodłania itd. ( znam starą kobyłkę której nigdy nie osiodłałem nie wyczyściłem i do boksu nie wszedłem – po 2 latach zaakceptowała mnie tzn mogłem spokojnie przejść obok jej boksu i nie zostać ugryzionym.
Dodam że jeździłem na niej b. dużo – genialny koń profesor – w stajni mówiliśmy na nią MATKA, ona po prostu miała uraz do facetów siodłały ja 14 letnie dziewczynki, a ja w tym czasie robiłem konie dla nich. Matczysko nie tolerowało nawet swojego chlebodawcy w boksie (rzucała się zębiskami i kopytami na facetów) po wyjściu w stajni było już ok. od właścicieli dowiedziałem się że była katowana i głodzona itd. Itd.)
No ale powrót do tematu: Nie będę pisać o tych przykrych z połamaniami itd. Napisze o wstydliwym i śmiesznym zarazem. Było to na początku mojej pracy w Białymstoku – styczeń a więc zimno jak cholera i śniegu z metr. Byłem pierwszy raz w nowej stajni ( pomyślanemu Rotmistrza Kusza z 5 lat, trochę innych doświadczeń w innych stajniach będzie ok.) dostałem Nerwinę kawał kobyły z 175 w kłębie potężna ( Nowielicka klacz notabene, tak więc nie byle co) gniada, po prostu maszyna. Wskoczyłem w swoje oficerki (na miarę szyte skórzana podeszwa) weszliśmy na ujeżdżalnie (oczywiście pod chmurką) śniegu jak mówiłem z metr. Lewa noga w strzemie zadek w górę i kto ma buty z skórzaną zelówką to już wie co było, znalazłem się pod koniem w śniegu – następnie były jeszcze 2 próby które skończyły się podobnie, no i co, baba musiała mi nogę przytrzymać żeby na konia wskoczyć. Było mi tak wstyd że po jeździe prosto do szewca pojechałem i gumowe podkładki w butach zainstalowałem. Później nie było już problemu z wskakiwaniem na Nerwinkę, ( na marginesie, z założenia nie wsiadam na konia z klocka). Ot i tyle.
:oops:
Avatar użytkownika
myta2
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 926
Dołączył(a): 4 paź 2007, o 22:32
Lokalizacja: Swarzędz k.Poznania

Postprzez Ułan świętokrzyski » 13 sty 2008, o 01:00

Kto na konia siada z płota....
Jak to spiewa się w żurawijce, Jak to kiedyś mówiono - póty człek żyje - póki sam konia dosiąść jest w stanie!!!
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lach » 13 sty 2008, o 11:09

Musze koledze [24lata] powiedziec. Ucze go jezdzic bo przyjechal na 2 miesiace z emigracji i sam nie wsiadzie na kobyle 175. Jest na co, ale udowodnilem mu ze idzie wsiasc i wskokiem:)
Avatar użytkownika
Lach
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 200
Dołączył(a): 30 sty 2007, o 21:37
Lokalizacja: 5 PSK Tarnów

Postprzez Ułan świętokrzyski » 13 sty 2008, o 16:03

W tym wieku też wslakiwałem! Ale jak co to najlepiej podłużyć lewe strzemię przy wsiadaniu! Ważne że samemu!
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez myta2 » 13 sty 2008, o 21:34

Amen
Avatar użytkownika
myta2
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 926
Dołączył(a): 4 paź 2007, o 22:32
Lokalizacja: Swarzędz k.Poznania

Postprzez ref-ren » 14 sty 2008, o 09:47

Ułan z Pacanowa napisał(a):W tym wieku też wslakiwałem! Ale jak co to najlepiej podłużyć lewe strzemię przy wsiadaniu! Ważne że samemu!



Kazdy wiek ma swoje prawa
Jazda konna ... nie zabawa...
Nie pomoze duch ochoczy...
Wyzej dupy nie podskoczysz...

/ref-ren/Szwajcaria
ref-ren
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 294
Dołączył(a): 16 sie 2006, o 13:57
Lokalizacja: Kraków

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Konie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Tablice Ramki Reklamowe Aluminiowe Plastikowe, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Producent Kopert, Koperty, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,