Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.

Komarów

Postprzez ref-ren » 27 sie 2006, o 23:21

Ułan z Pacanowa napisał(a):Tak jest pułkwniku! Wolica Śniatycka znów poczuła tętent kopyt kawaleryjskich koni! A ja na tym Forum chciałem Ci z serca podziękować że odstąpiłeś mi swojego konia abym mógł wziąźć udział w szarży, jak trzy lata temu. Byłem nprawdę dumny że mogłem jako posiadacz barw 8 PU galpwać po polach Wolicy. Cały Szwadron Niepłomice jest Ci bardzo wdzięczny. Zdjęcie przy pamiątkowej tablicy to pamiątka na całe życie. Podzielam pogląd że nie wszyscy konni powinni się w tym dniu znaleźć na koniach w tym miejscu. Ale powoli wszystko się wyklaruje. Może w przyszłym roku pojawi się w Wolicy cały Szwadron Niepołomice.



No cóż, tylko pozazdrościć udziału w tak pięknej uroczystości. Ja też trzy godziny wstecz zsiadłem z konia. Obleciałem pół Puszczy Niepołomickiej....... jesiennie i relaksowo...... jedynie..... /ref-ren/
ref-ren
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 294
Dołączył(a): 16 sie 2006, o 13:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez pulkownik » 28 sie 2006, o 18:09

No Ułanie z Pacanowa !!! godzien byłeś mojego spoczynku w czasie szarży i tej niewielkiej małopolskiej klaczy - fotografia nie kłamie. Mam kilka fotek na których szarżujesz tak, że sam rtm. Krzeczunowicz nie powstydziłby sie takiegu ułana. Poproszę o adres na mój mail a ja prześlę płytę CD.
pulkownik
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 615
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 18:22
Lokalizacja: Komarów

Postprzez Ułan świętokrzyski » 28 sie 2006, o 21:55

Dzięki serdeczne za przychylne słowa! Do tej pory czuję w uszach świst wiatru spod Komarowa. Taki sam jak czuli nasi 86 lat temu
Adres przesłałem. Z góry mam pytanie. Czy można wykorzystać zdjęcia na naszej strnie www.ulani.pl oraz w Nowym Przeglądzie Kawaleryjskim?
Jedno co mogę rzec - to do zobaczenia w Komarowie za rok. Nasz dowódca coraz częściej mówi o potrzebie wyjazdu tam całym Szwadronem.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2637
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Staszek » 28 sie 2006, o 23:04

Byłem pod Komarowem – na Polach Wolicy Śniatyckiej!!!
Od wczoraj mogę tak powiedzieć i bez przesady mogę stwierdzić, że jestem z tego bardzo dumny.
Pierwszy rzut oka na panoramę pola walki, sam Komarów widziany ze wzniesień, na których uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, a o które tak zaciekle, w tak ofiarnych szarżach walczyli nasi kawalerzyści… nie… i tak nie zdołam opisać tego co czułem.
Jestem właśnie po dokładnej lekturze opisu bitwy. Oglądam dokładnie obrazy Kossaka i odtwarzam obrazy z wczoraj w pamięci… porównuję…. gdzie stałem… skąd szły szarże…
Zazdroszczę Ułanowi z Pacanowa… zazdroszczę tego, że pogalopował tam z pozostałymi wspinając się w szarży pod te wzniesienia. Oj żeby moje umiejętności jeździeckie pozwalały mi na uczestnictwo w czymś takim. Ale – jakem rekrut – tłukł będę tyłkiem ile tylko się da żeby przeżyć coś takiego.
Wielkie dzięki Pułkowniku za zaproszenie i możliwość uczestnictwa w tych wydarzeniach.
Gotuj się, bo jak Bóg da, w przyszłym roku zawitam tam (mam nadzieję) i oczekiwał będę oprowadzenia po tych polach i dokładnej opowieści skąd, w jakim kierunku, itd…Jestem tego ogromnie ciekaw. I mam nadzieję, że popatrzymy na to z końskich grzbietów. Liczę, że poprowadzisz nas wieczorem, pod zachodzące słońce, które w decydującej szarży świeciło w oczy Ułanom w złotożółtych otokach i prowadzącemu ich rtm. Krzeczunowiczowi.
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

Postprzez pulkownik » 29 sie 2006, o 00:33

Znam tam każdy kamyczek, każdy dołek, miedzę czy choćby maleńki krzaczek.
Zapraszam nie tylko za rok, w sierpniu. Mój dom otwarty dla każdego kawalerzysty w tym kraju, dla każdego kto wesprze inicjatywę budowy tam pomnika.
Od kilku lat moje gospodarstwo jest do pełnej dyspozycji ułanów. Sobotnia wieczorna gościna na której pośpiewuje mój syn i rzecz jasna My ułaniu, gdzie rozprawiamy o wojence i wspominamy różne przeżycia jest również dla każdego z Was w przyszłości miejscem odpoczynku.
A Ciebie Staszku zapraszam szczególnie, wyruszymy w podjazd. Tuż za moim domem piekielne debry, wąwozy ale i przestrzenie na których warto być doświadczonym. Każdy kto przejdzie tą szkołę przejdzie też niejedną szarże.

Jeśli chodzi o miejce głównych szarż i wzgórze 255 znajduje sie ono tak naprawdę bardziej na północ. Droga asfltowa, którą dotarliście na miejce kończy się i wspinając się na wzniesienie polnym duktem prowadzi na 255 / prawa strona drogi /. Jest to rozległe wzniesienie z którego widać panoramą w każym kierunku. To z tego pagórka spoglądał płk Rómmel na uciekajacego Budionnego. Droga ze wzniesienia na wprost doprowadzi nas do Cześnik.
Często galopuję wzdłuż szczytu wzniesienia drogą prostopadłą do tej o której piszę / podążam do mego przyjaciela, który mieszka w Miączynie ok 8 km /. Widok wspaniały i wiatr godny uniesienia.


Ze zdjęciami wstrzymam się, ponieważ docierają do mnie nowe. Myśle, że za 3-4 dni prześlę i będę wdzięczny za ich opublikowanie.
Pozdrawiam
pulkownik
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 615
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 18:22
Lokalizacja: Komarów

Postprzez Ułan świętokrzyski » 30 sie 2006, o 07:52

A na razie te wyrażające symboliczny udział ułanów z Niepołomic 27 sierpnia w Wolicy Śniatyckiej. Jeszcze raz dzięki za konia "pułkowniku"

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 18 wrz 2006, o 23:20 przez Ułan świętokrzyski, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2637
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez sienkierz » 30 sie 2006, o 22:40

Oblęgorek 29 sierpnia 2006 r.

„Zagon Kawaleryjski” konny rajd Kielce – Komarów 2006


Jest styczeń 2004 roku. Sanie, zaprzężone w parę dzielnych małopolaków, mkną przez pola w kierunku zagubionej w leśnych ostępach, mogiły powstańców 1863 roku. Mglisty poranek, dzikie ostępy lasu i grupa odzianych w futrzane czapy i kapuzy, jeźdźców dopełnia scenerii iście nie dzisiejszej. Po chwili zadumy nad prawie zapomnianym kurhanem zaczyna strzelać w górę iskrami rozpalone ognisko, w kociołku grzeje się doskonały miód...... w tak wyglądającym obozowisku grupa przyjaciół, „ pułkowników” z Bractwa Miłośników Konia i Żywota Staropolskiego oddaje hołd powstańcom styczniowym na zamojskiej ziemi.
-Ale przyjedź na rocznicę Komarowa, ta będzie osiemdziesiąta piąta – sugeruje „pułkownik” Bractwa „Wielki Latawczy” Tomek Ruczajewski.
- Przyjadę – odpowiadam.
Wieczny sceptyk, „pułkownik” Kordalski, cedzi przez zęby – jak szable wygną się w drugą stronę.
Mundur odprasowany jak na ślub kołysze się na wieszaku, śnieżnobiały żabot, oficerki zrobione na lusterko spokojnie leżą na tylnym siedzeniu pędzącego samochodu pobrzękując ostrogami.
Jeszcze piętnaście kilometrów, ale blisko dwudziesta trzecia - pomyślałem - może nie będą czekać – są, płonie jak zawsze duże ognisko i śpiew słychać wyraźnie. Na zgaszonych światłach podjeżdżam całkiem blisko – na stole stoi syn gospodarza, Jaśko Dudek i dziecięcym głosikiem z ogromnym przejęciem, lecz bez cienia tremy śpiewa „ ....i zalały pola i zalały brzegi, setki porąbanych i postrzelanych ciał......” coś nagle chwyta za gardło. To się działo zaledwie pięć kilometrów od tego miejsca.
Szybka toaleta, ksiądz odprawi dla nas polową mszę. Jestem dopięty na ostatni guzik, kiedy podchodzi do mnie gospodarz „pułkownik” Dudek – masz konia na uroczystość – kolega Zenio nie pojedzie, połamał żebra i odda Ci konia. Emocje sięgają szczytów; jestem na osławionym polu bitwy, w kawaleryjskim mundurze do tego na koniu z szablą stroczoną przy kulbace. Przed nami wzgórze, o które toczyły się najkrwawsze boje. Nasz oddział wychodzi na pozycję i pada komenda „ rozwiń w lewo” i następna „ szable w dłoń” „ stępem na bolszewika naprzód marsz” po chwili „ kłusem na bolszewika naprzód marsz”, ostatniej komendy już nie słyszę – ława kawalerzystów rwie do przodu, konie zdają się nie tykać ziemi, sylwetki widzów jawią się jak watahy kozackie, w uszach wyje wiatr, dociera również gromkie „hura” ochotniczej kawalerii. „Zawracać, zawracać” słyszę jak zza światów, konie kładą się w ostrym zwrocie, ściernisko jest o kilka centymetrów od wyciągniętej dłoni. Pęd nieco słabnie, słychać coś na podobieństwo salw karabinowych – to oklaski publiczności. Każdy chłopiec a i rodzic także, chce podejść, dotknąć spienionego rumaka
. Jestem szczęśliwy, podniecony, ze łzami w oczach – chyba to tak mogło wyglądać, ale w tamtym boju padło pięciuset naszych ułanów i straciliśmy ok. siedemset koni, ale ochota do obrony Polski przed bolszewickimi zastępami była tak wielka, że zabrali ze sobą z tego świata pięciokroć liczniejsze rzesze czerwonego kozactwa.
„Trzeba tam pojechać „konnym zagonem” w przyszłym roku” – powiedziałem po powrocie. Pomysł spodobał się większości kolegów z Kieleckiego Szwadronu. Rozpoczęły się przygotowania logistyczne; miejsca noclegowe, popasy, furaż i przede wszystkim trasa.
Pan Zbigniew Cisak - Gospodarstwo Agroturystyczne „Agro klub” (www. czterokolowce.pl) udostępnia czterokołoca do rozpoznania i ewentualnego oznakowania trasy wyprawy, mamy też obietnicę na transport taborowy i przyczepę do przewozu koni. Wszystko idzie jak z płatka. Przejazd quadami zajmuje trzy dni a w ekspedycji uczestniczą najmłodsi członkowie kieleckiego szwadronu, szkoląc się w topografii, kwatermistrzostwie, nawigacji i innych wymaganych przez obozowe życie specjalnościach. St. Ułan Maciej Pająk przechodzi sam siebie w wymyślaniu teoretycznych przeszkód, ale chłopcy, zafascynowani możliwością prowadzenia quada, bez szemrania wykonują wszelkie polecenia. Nawiązanie kontaktu z komendantem Roztoczańskiej Konnej Straży Leśnej daje gwarancję bezproblemowego przejścia przez „szczebrzeszyńskie piekiełko”. Rajd „kawaleryjski zagon” jest dopięty.
I tu zaczęły się kłopoty – wycofuje się sponsor od taborów, przychodzi odmowna decyzja, co do transportu powrotnego koni, realizacja staje pod znakiem zapytania. Wykruszają się również rajdowcy. Na placu boju pozostaje st. ułan Maciej Pająk, ułan Leszek Ludwikowski, nasza siła weterynaryjno-medyczna - Asia Świerczyńska i ja.
Pomoc przychodzi ze strony gospodarstwa agroturystycznego „U Pana Boga Za Torami” Małgosi i Bartka Bargiełowskich z Suchedniowa. Dostajemy do dyspozycji Land Rower Santana z 1952 roku.
Żeby w Komarowie mógł wystąpić jeszcze jeden z naszych kolegów ułanów, prowadzimy Wiarusa, konia luzaka. Rajd tak naprawdę rozpoczął się w Agroturystycznym Majątku Ziemskim „Resztówka Sienkiewiczowska” w Oblęgorku, pozostali uczestnicy wyruszają z Masłowa i Bęczkowa, Asia dojeżdża wozem taborowym. Wszyscy łączą się dopiero w Kaczynie. Bez problemów docieramy do Widełek. Pierwszy nocleg w dobrze znanej bazie na Świętokrzyskim Szlaku Górskiej Turystyki Jeździeckiej jest komfortowy. Do Klimontowa docieramy następnego dnia całkowicie po ciemku, szef taborów przygotował już namiot, jest posiłek, gościnny nad wyraz proboszcz ks. infułat Adam Nowak oddaje nam do dyspozycji miejsce na tyłach przepięknego kościoła w dawnym ogrodzie. Dobry humor psuje jedynie zatarta pęcina jednego z koni. Asia robi co może, ale następnego dnia, Tajler prowadzony w ręku, dalej kuleje i musi zostać. Kontuzja jest nie do wyleczenia, kiedy koń jest w ruchu. W nieszczęściu mamy szczęście, trafiamy na wspaniałe dziewczyny prowadzące stajnię w Zakrzowie. Nim jednak tam dotarliśmy duże emocje wywołuje pokonanie Wisły promem w Tarnobrzegu. Tu chylimy czoła obsłudze tego promu za serdeczność i przychylne (tanie) potraktowanie naszej grupy.
Wschodni brzeg wita nas gwałtowną burzą. Dosuszamy się dopiero w gościnnym Zakrzowie. Dziewczyny, przyjmują nas iście po staropolsku. Jesteśmy zachwyceni, mimo że od tej pory już wiadomo - najlepszy koń szwadronu nie weźmie udziału w pokazach przed zamojską publicznością. Zostajemy na noc, wykorzystując rezerwowy dzień, przewidziany na nie przewidziane wypadki. Leszek, mimo niedawno zdjętego gipsu, wsiada na konia zmieniając Maćka, omijamy Tarnobrzeg i Stalową Wolę od północnego zachodu, docieramy do lasów Janowskich gdzie w Łążku Ordynackim, w nie zamieszkałym obejściu właściciele pozwalają nam zanocować.
Jest jak sto lat temu, drewniane zabudowania, studnia z żurawiem przenoszą nas mimochodem w poprzednią epokę. Pali się niewielkie ognisko, na patelni położonej wprost na węglach skwierczą kawałki mięsiwa, parskają konie puszczone luzem, co i rusz sprawdzające, co robimy. Rozłożone, wojskowe materace doskonale chronią przed chłdem od ziemi. Jest ciepło, więc zasypiamy na dworze, przy ogniu. Dopiero przelotny deszczyk przerywa sielankową noc, zapędzając nas do wypełnionego sianem chlewika. Karmienie poranne koni wziąłem na siebie, więc kiedy „wojsko” wstawało konie były już po śniadaniu. Przed nami jeszcze dwie trzecie dystansu przez ogromne Lasy Janowskie, gdzie najmniejszy błąd w nawigacji może wpędzić nas w nie przebyte bagna, przed którymi miejscowi przestrzegają z wyraźnymi obawami. Docieramy do wioseczki ukrytej wśród ogromnych lasów. To Władysławów. Przemili mieszkańcy sprawiają nam prawdziwie słowiańskie przyjęcie, nie ma najmniejszego powodu, by się spieszyć. Wyruszamy ok. siedemnastej w doskonałych humorach zwłaszcza, że dołączył do nas Tomek Ruczajewski „Wielki Latawczy”. Roztoczańska Konna podejmuje nas w swojej leśne bazie na Dębowcu. To prawdziwe dzikie ostępy, można zapomnieć o takich wynalazkach cywilizacji jak; elektryczność, wodociągi, telefon również ten komórkowy.
Już tylko jeden nocleg i dojdziemy do okolic Komarowa. Tu jednak okazało się, że do przezwyciężenia mamy nie tylko odległość, ale też nie wyobrażalnie cudowną gościnność mieszkańców tego zakątka Polski. Zostajemy niemal siłą zatrzymani na plebanii w Turzeńcu. Wiemy już, że Krzywystok da nam tylko pół dnia odpoczynku przed uroczystościami rocznicy bitwy. Chutor „Tarka” i stajnia „U Wasyla” w Wólce Wieprzeckiej toczą niemal wojnę o to gdzie staniemy. Kompromis zapobiega rozlewowi krwi; tabory „U Wasyla” konni w chutorze, gdzie zjawiają się ułani z Lublina. Rano wychodzący zastęp liczy ponad osiemnastu konnych. Taka stawka budzi już wyraźną sensację, ale furory, jaką wzbudza nasz wóz taborowy nie a się porównać z niczym, zwłaszcza, że na plandece jest rozpięty baner ze sceną z bitwy komarowskiej a napis nie pozostawia wątpliwości, że chodzi tu o bitwę z bolszewikami w 1920 roku i że ci konni jadą aż z Kielc.
Pułkownik Tomasz Dudek, Pan na Krzywystoku osobiście wyjechał naprzeciw. Mimo to Krzywystok nie witał nas salwą armatnią z dwudziestu czterech powodów: primo nie miał dział, reszty powodów nie chcieliśmy słuchać. Radość z doprowadzenia zagonu do szczęśliwego końca była powszechna a uściskom, wiwatom i toastom nie było końca do późna w noc. Jedynie Krzysztof Kordalski chodził jakiś struty i po nosem powtarzał w koło„nie może to być, nie może być”. Dopiero gospodarz wyjaśnił, że ten nieszczęśnik ofiarował się po skrzynce przedniego maliniaka za każdego z nas, który dojedzie konno do Komarowa. Aż mi go szkoda, bo to znaczny ubytek w jego piwniczce. Ale słowo nie dym a wojna nie matka, tak, więc następnego dnia, a była to niedziela 27 sierpnia, po nakarmieniu koni zaczęliśmy sposobić się do mszy i wyjazdu na pola komarowskie. Msza była nader skromna, jak przed bojem. Wszyscy stawili się punktualnie, nasza sekcja w nieskazitelnie białych żabotach i odprasowanych mundurach, które całą drogę dyndały na wieszakach w wozie taborowym, prezentowała się naprawdę dobrze. -„Jeśli jeżdżą równie dobrze, jak się prezentują, to mamy się, czego uczyć” wyłowiłem w czystej próżności łasym na pochlebstwa uchem i zrobiło mi się tak ckliwie miło, aż łezka zakręciła się w oku.
A potem stało się coś strasznego – gwałtowne pokładanie się Wiarusa nie pozostawiało wątpliwości, co do przyczyn. Nagła kolka wymagała natychmiastowej pomocy weterynaryjne a przede wszystkim medykamentów. Wezwany, przemiły a przede wszystkim szczególnie biegły w sztuce, lekarz weterynarii sprawił się jak należy, ale Wiarus na pole bitwy nie poszedł. Waldek Głowacki mimo wysiłków gospodarzy w wynajdowaniu coraz innych zastępczych rumaków, nie był w stanie zaprezentować swoich umiejętności. Mimo to nasza obecność została zauważona a dotarcie konno do pola bitewnego potraktowane zostało niemal jak wyczyn i jednocześnie wyzwanie - do rewizyty – może na uroczystość wręczenia Kieleckiemu Szwadronowi repliki sztandaru pułkowego 11 listopada 2006r. Serdecznie zapraszamy.
Z tego miejsca dziękujemy wszystkim wymienionym jak i nie wymienionym osobom, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do zrealizowania tego przedsięwzięcia. Szczególne uznanie należy się „pułkownikowi” Tomaszowi Dudkowi za bezinteresowny wysiłek w przygotowaniu i zabezpieczeniu na własny koszt pobytu wszystkich formacji kawaleryjskich przybyłych na obchody 86 rocznicy bitwy pod Komarowem. Dziękujemy naszym żonom za zrozumienie i cierpliwe znoszenie naszej nieobecności.


Wielki Koźlarz, pułkownik w Bractwie Miłośników Konia i Żywota Staropolskiego,
ułan Kieleckiego Ochotniczego Szwadronu Kawalerii im. 13 pułku Ułanów Wileńskich
Jerzy Wojciech Sienkiewicz

[ Dodano: Sro Sie 30, 2006 10:48 pm ]
Staszek napisał(a):Byłem pod Komarowem – na Polach Wolicy Śniatyckiej!!!
Od wczoraj mogę tak powiedzieć i bez przesady mogę stwierdzić, że jestem z tego bardzo dumny.
Pierwszy rzut oka na panoramę pola walki, sam Komarów widziany ze wzniesień, na których uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, a o które tak zaciekle, w tak ofiarnych szarżach walczyli nasi kawalerzyści… nie… i tak nie zdołam opisać tego co czułem.
Jestem właśnie po dokładnej lekturze opisu bitwy. Oglądam dokładnie obrazy Kossaka i odtwarzam obrazy z wczoraj w pamięci… porównuję…. gdzie stałem… skąd szły szarże…
Zazdroszczę Ułanowi z Pacanowa… zazdroszczę tego, że pogalopował tam z pozostałymi wspinając się w szarży pod te wzniesienia. Oj żeby moje umiejętności jeździeckie pozwalały mi na uczestnictwo w czymś takim. Ale – jakem rekrut – tłukł będę tyłkiem ile tylko się da żeby przeżyć coś takiego.
Wielkie dzięki Pułkowniku za zaproszenie i możliwość uczestnictwa w tych wydarzeniach.
Gotuj się, bo jak Bóg da, w przyszłym roku zawitam tam (mam nadzieję) i oczekiwał będę oprowadzenia po tych polach i dokładnej opowieści skąd, w jakim kierunku, itd…Jestem tego ogromnie ciekaw. I mam nadzieję, że popatrzymy na to z końskich grzbietów. Liczę, że poprowadzisz nas wieczorem, pod zachodzące słońce, które w decydującej szarży świeciło w oczy Ułanom w złotożółtych otokach i prowadzącemu ich rtm. Krzeczunowiczowi.
drogi Staszku, Bóg da ci tyle na ile będziesz chciał - tak jak my prosiliśmy by dał nam chcieć doprowadzić kawleryjski zagon do Komarowa, za rok też będziemy chjcieli. wielki kozlarz
sienkierz
Ułan II
Ułan II
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 sie 2006, o 17:13
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Postprzez pulkownik » 31 sie 2006, o 09:18

Mam wielką nadzieję, że w przyszłym roku na polach Wolicy Śniatyckiej będzie nas conajmniej setka.
Ja ze swojej strony mogę zapewnić, że dla koni i ułanów miejsce i wikt się znajdzie.
Ta bitwa to moje oczko w głowie i wierzę, że nie przez przypadek tu się znalazłem i witam każdy dzień widokiem panoramy pola bitwy. Może gdzieś dane mi z góry opiekować się tym miejscem, może ten niewątpliwy zaszczyt dostąpił mnie po to by tę historię wydobyć całkiem na świat, po to by każdy kawalerzysta miał świadomość swojej wartości i wyższości nad każdą armią świata.

Panowie proszę was o pomoc bo rok to mało czasu. Wpiszcie do swojego kalendarium datę kolejnej rocznicy jako wielkiego święta. Poproście Wasze rodziny o wyrozumiałość, swoich pracodawców o urlop i przybądźcie tu na te pola by zrozumieć i docenić własną potęgę. By pojąć, że Polak to wielka duma, satysfakcja, pewność siebie. Zabierzcie ze sobą dzieci by palcami wskazywały i krzyczały z umiłowaniem „to mój tata „. Zabierzcie swoje żony by z dumą odprasowały wam mundur i przytuliły was przed szarżą. Nie ulice, nie tłumy, nie pikniki a właśnie taka kawaleria da Nam satysfakcję i spełnienie.

Ułana z Sącza proszę by poniżej zamieścił zdjęcie, które przesyłam na mail.
pulkownik
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 615
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 18:22
Lokalizacja: Komarów

Postprzez Staszek » 31 sie 2006, o 10:38

Drogi Pułkowniku!!!
Jestem pod wielkim wrażeniem ostatniej niedzieli. Pod wielkim wrażeniem obecności na Tych Polach pod Komarowem. Dla takiego historyka – amatora, dla człowieka, który od dziecka marzył o kawalerii i wreszcie dla kogoś kto nie tylko nigdy nie miał kompleksów z faktu, że jest Polakiem, ale zawsze był z tego dumny, obecność pod Wolicą Śniatycką to wielkie wydarzenie. Jestem też pod wielkim wrażeniem zapału z jakim robicie to co robicie i Twojej dbałości o te miejsca. Mój szacunek dla tego wszystkiego jest bardzo duży.
Tak, uczestnictwo w tym wszystkim daje wiele satysfakcji i poczucia dumy oraz poczucie brania udziału w przekazywaniu pamięci o Bohaterach, którym tyle zawdzięczamy.
Chciałbym tylko, moim skromnym głosem, obronić i ulice i tłumy i nawet pikniki. Dlaczego?
Dlatego, że sam brałem w takich udział. 3 – go Maja tego roku stałem na widowni na Błoniach razem z córką. Gdyby nie to, że uczestniczące w tych pokazach grupy zrobiły na mnie takie wrażenie, nigdy nie przyszłoby mi do głowy napisać do nich. Ich otwartość i pomoc w połączeniu z moim umiłowaniem 8 Pułku i moją determinacja doprowadziły do tego, że po trzech miesiącach, 5 sierpnia byłem wśród nich. I powiem Ci, że byłem bardzo mile zaskoczony. Czym? Zainteresowaniem ludzi!!! Pisałem kiedyś na forum o małżeństwie polsko – francuskim, które kierowało pytania jak to było z tymi szarżami polskich ułanów we Wrześniu 1939 roku z szablami i lancami na czołgi i którym z satysfakcją objaśniałem ówczesną taktykę walki polskiej kawalerii. Był młody mężczyzna, którego dziadek (jak mój zresztą) służył w 8 Pułku i który pytał jak można do nas dołączyć, było kilkunastu młodych ludzi ciekawych władania białą bronią, troczenia siodeł itd., itd….Była oczywiście młodzież ze Strzelca, których było to święto. Była wreszcie malarka, która parę dni temu przesłała na maila naszego dowódcy piękne obrazy o tematyce kawaleryjskiej zainspirowane właśnie w tę sierpniową sobotę.
We wszystkim można się dopatrywać komercji i zawsze kiedy się coś robi nie można się ustrzec błędów czy niedociągnięć.
Będę jednak bronił tego typu wystąpień, bo sam przekonałem się jaką mają siłę przekazu.
Moim zdaniem trzeba wykorzystywać każdą okazję do prezentacji kawalerii, poszanowania munduru, naszej polskości i pamięci o ludziach, którzy sprawili, że w ogóle możemy to robić.
I oby tłumy oblegały i krakowskie Błonia i Rynek i Pola Wolicy Śniatyckiej i wiele innych miejsc, bo to będzie świadczyło o tym, że robimy coś co ma głębszy wymiar. Wielu z tych co przyjdą żeby popatrzeć zapamięta też uświetniane wydarzenie, datę, nazwę pola bitwy i przede wszystkim ludzi, którzy tam i wówczas zrobili coś wyjątkowego.
Naprawdę głęboko w to wierzę.
Avatar użytkownika
Staszek
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 169
Dołączył(a): 4 cze 2006, o 23:26
Lokalizacja: Ułan Księcia Józefa

Postprzez pulkownik » 31 sie 2006, o 18:50

Wszystko co piszesz to prawda, wielka prawda. Sens mojej wypowiedzi tkwi jednak w tym, że takie uroczystości jak "Komarów" dają nam samym - jako Kawalerzystom największą satysfakcję. Miejsca historycznie okraszone krwią mają inny wymiar. Pięknie opisał to Ułan z Sącza :
"Stojąc wespół z Kolegami ze Szwadronu Niepołomice tj. Ułanem z Pacanowa i Stachem (to ten moderator co tu pisze bardzo historyczne posty) na miejscu tak drogim pamięci każdego ułana ochotnika czułem podniosłość chwili. Rozglądałem się wokół pomnika na Wolicy Śniatyckiej i myślałem iluż tu ułanów, pierwszych szabel Rzeczypospolitej, złożyło najwyższą ofiarę. Ileż tu krwi w tej ziemi ".
To właśnie takie słowa są istotą tego co chciałem przekazać.

Natomiast każdy wyraz dumy Kawaleryjskiej jest jak najbardziej wskazany i potrzebny - potrzebny nam samym i tym, którzy potrafią podziwiać własne korzenie a także tym, których możemy ukształtować zgodnie z tradycją i historią tego kraju.
pulkownik
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 615
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 18:22
Lokalizacja: Komarów

Postprzez Ułan » 8 wrz 2006, o 11:24

Poproszę więcej zdjęć w tej imprezy! Już widzę znajome twarze:D
Avatar użytkownika
Ułan
Ułan V
Ułan V
 
Posty: 40
Dołączył(a): 8 maja 2006, o 20:59
Lokalizacja: Lublin

Postprzez pulkownik » 8 wrz 2006, o 15:39

zdjęć jest bardzo dużo. Tylko kto je zamieści na tej stronie ?
Widzę podpis lubelski to tylko 100 km - mocno mało !!!!
pulkownik
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 615
Dołączył(a): 4 sie 2006, o 18:22
Lokalizacja: Komarów

Postprzez Ułan świętokrzyski » 8 wrz 2006, o 19:45

Pułkowniku!
Podeśłij CD ze zdjęciami to jeszcze kilka zamieszczę na tym Forum. Nie ma sprawy! Za tego konia z rzędem coś mi na szarżę użyczyć raczył biorę to na siebie!
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2637
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Ułan » 8 wrz 2006, o 22:23

No akurat na parodniowy rajdzik do Komarowa ;) Trochę mam pecha bo co rok sie wybieram ale coś mi staje na drodze... W tym roku praca i to jeszcze w Zamościu wiec całkiem rzut beretem... Mam nadzieję że przynajmniej do Wilanowa w niedzielę sie wybierzemy :) Pech chce że na lubelszczyźnie są tylko 2 koniowozy co przewiozą 5 koni. I właściciel jednego ma w niedzielę wesele jakieś wiec liczymy na Białkę. Oby wyszło...
Avatar użytkownika
Ułan
Ułan V
Ułan V
 
Posty: 40
Dołączył(a): 8 maja 2006, o 20:59
Lokalizacja: Lublin

Postprzez Ułan świętokrzyski » 8 wrz 2006, o 23:16

No to trzymamy kciuki żeby się udało! Dobry wiatr w żagle ma podobno tylko ten, kto naprawdę bardzo chce dopłynąć do portu! Czekamy w Wilanowie!
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2637
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Komarów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Tablice Ramki Reklamowe Aluminiowe Plastikowe, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Noclegi Gorce, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,