Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.

Tradycje pułków kawalerii II RP

Moderatorzy: Staszek, Moderatorzy

Postprzez Lucas » 30 kwi 2007, o 19:56

Trochę panów, trochę chamów,
to dwudziesty pułk ułanów.


(ciut przypomina żurawiejklę na mój Pułk....hm.....)
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 30 kwi 2007, o 21:43

Na podstawie książki Stanisława Radomyskiego

21 PUŁK UŁANÓW NADWIŚLAŃSKICH (mp. RÓWNE)

Pułk nawiązywał do tradycji i niezwykle barwnych losów wojennych l i 2 Pułków Ułanów Nadwiślańskich (Lanciers de la Yistule) pozostających do 1814 roku w służbie Napoleona oraz do Legii Nadwiślańskiej, utworzonej w lutym 1831 roku. Ułani Nadwiślańscy w wojsku napoleońskim odznaczali się niezrównanymi walorami bojowymi, zyskując groźne miano piekielnych — (los infernos picadores). Zwyciężali mistrzowskim opanowaniem lancy, impetem szarż i niespotykaną odwagą.
W pułku tym żołnierze nosili czapki z otokiem turkusowym. Trębacze — turkusowe wyłogi rękawów i podkłady jaskółczych gniazd. W tym samym kolorze były kołnierze ich kurtek. Również czapraki kroju huzarskiego.
W pierwszych latach istnienia pułku, poszczególne szwadrony obchodziły swoje święta szwadronowe.

Tyle książka! Prosimy o dopisanie dalszej wiedzy o tym pułku!
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2642
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 10 maja 2007, o 11:02

Chociaż Wisły nie widzieli,
Nadwiślańskich miano wzięli.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 10 maja 2007, o 13:49

Na podstawie książki Stanisława Radomyskiego

22 PUŁK UŁANÓW PODKARPACKICH
(mp. BRODY)


Corocznie w dniu święta pułkowego (22 czerwca), w kasynie oficerskim odbywała się ceremonia pasowania na pistoletów najmłodszych oficerów pułku, którzy w jesieni poprzedniego roku przybyli do pułku po ukończeniu Szkoły Podchorążych Kawalerii. Polegała ona na tym, że przyszły pistolet musiał wypić z zadartą do góry głową, przez ustnik trąbki-sygnałówki, wlaną do niej butelkę wina. Po wypiciu musiał zatrąbić. Oznaczało to, że w sygnałówce nie było już wina.
Do 1924 roku pułk stacjonował szwadronami w różnych granicznych poaustriackich koszarach i to w prymitywnych warunkach. W tym czasie występowały dotkliwe braki i zaniedbania w umundurowaniu. Oficerowie i podoficerowie chodzili w rosyjskich, mocno już znoszonych, butach. Jednocześnie panowały bardzo dobre układy koleżeńskie w stosunkach pomiędzy przełożonymi i podwładnymi, które przetrwały do 1939 roku. Toteż, gdy w latach dwudziestych jeden z młodszych oficerów por. S.K. opóźnił swój powrót z urlopu, wezwany został do raportu do dowódcy pułku płk Władysława Fibicha.
Porucznik zapytany o przyczynę spóźnienia, szczerze tłumaczył;
— Panie pułkowniku melduję posłusznie, czekałem na moje nowe buty.
— Gdzie je pan kupił? — zapytał pułkownik.
— U Skupińskiego, panie pułkowniku.
— Ile? — zapytał pułkownik.
— Nie wiem, ojciec zapłacił — odrzekł porucznik.
— Buty prima — stwierdził pułkownik — zupełnie jak od Szera z Wiednia. Pierwsza porządna para butów w pułku! Ja tu na te kacapskie, rachityczne buty patrzeć nie mogę! Dziękuję panu.
Pułk ten miał wspólne źródło tradycji z 19 Pułkiem Ułanów Wołyńskich z Ostroga nad Horyniem — Jazdę J dworskiego. Stąd też związały się one braterstwem broni. Weszło do zwyczaju wzajemne odwiedzanie się delegacji w czasie uroczystości pułkowych.
Innym źródłem tradycji pułkowej był Podkarpacki Pułk Jazdy, sformowany w Sanockiem z inicjatywy przemysłowców, dla ochrony pól naftowych.
Jednym ze zwyczajów było używanie, zamiast proporca pułkowego oraz proporców szwadronowych, buńczuków z włosiem w odpowiednich barwach.
Pułk związał się braterstwem broni z l Łotewskim Pułkiem Kawalerii. Nastąpiła wymiana odznak.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2642
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 16 maja 2007, o 09:43

Śmierdzi naftą, robi długi,
to jest pułk dwudziesty drugi.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 22 maja 2007, o 21:00

Na podstawie książki Stanisława Radomyskiego

23 PUŁK UŁANÓW GRODZIEŃSKICH (mp. POSTAWY)

W pułku, który formował się w latach 1918-1920 na bazie grodzieńskich szwadronów partyzanckich, służyła wielu oficerów i podoficerów, a początkowo i ułanów, z dawnej armii rosyjskiej. Zarówno oni, często urodzeni i wychowani w Rosji, jak i miejscowi, pochodzący z Grodzieńszczyzny, posługiwali się polszczyzną gęsto przeplataną słowami białoruskimi i rosyjskimi. Dlatego pułk ten nazwany był prawosławnym.
Przez kilka lat, dowódcą Brygady Wileńskiej był gen. bryg. Marian Przewłocki, dawny oficer huzarów rosyjskich i sam wywodzący się z rodziny „huzarskiej" (jego ojciec był dowódcą pułku) służbista, narzucający podległym pułkom ostre warunki służby i dyscyplinę.
Generał potrafił bez zapowiadania przeprowadzać inspekcje i lubił przyjeżdżać pociągiem do Podbrodzia, gdzie do 1935 roku stacjonował pułk, a potem — do Postaw. Przyjął się wtedy zwyczaj wystawiania na tych stacjach obserwatorów, którzy mieli zadanie wypatrywania na peronie generała i jak najszybszego meldowania dowódcy pułku o jego niespodziewanej wizycie.
Mundury paradne w plutonie trębaczy nie odbiegały od ubiorów używanych w pułkach Wileńskiej Brygady. Jednak orkiestranci nie nosili ani białych pasów, ani etyszkierów, ani też białych rękawic. Pod siodłami nie mieli paradnych czapraków. Jedynie koń kotlisty nosił czaprak kroju huzarskiego w barwie pomarańczowej z białą obwódką.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2642
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 29 maja 2007, o 12:27

W boju krepkij, w mirie sławnyj,
dwadcat tretij prawosławnyj.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 29 maja 2007, o 12:49

Na podstawie książki Stanisława Radomyskiego

24 PUŁK UŁANÓW (mp. KRAŚNIK)

W 1937 roku pułk został zmotoryzowany. Konie przekazane zostały innym pułkom kawalerii, z wyjątkiem koni oficerskich. Wszystkie zwyczaje i obyczaje, które utrwaliły się w pułku przed zmotoryzowaniem, zostały zachowane. Ubiór garnizonowy pozostał identyczny jak przed zmotoryzowaniem, do szabli i ostróg włącznie. Tylko w ubiorze polowym nie było ostróg, a w miejsce furażerek były czarne berety. W czasie służby oficerowie i podoficerowie chodzili w czarnych, skórzanych półplaszczach (poniżej kolan). Ubiór polowy uzupełniał stalowy hełm niemiecki (wzór 1916), przemalowany na kolor ochronny.

Tyle książka! Może ktoś dopisze coś jeszcze?
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2642
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 5 cze 2007, o 07:35

W jukach wożą wina dzbanki,
kochają ich lublinianki.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 5 cze 2007, o 23:07

Na podstawie książki Staniasława Radomyskiego

25 PUŁK UŁANÓW WIELKOPOLSKICH (mp. PRUŻANA)

W pułku tym uroczyście i według ustalonego programu dokonywano, w kasynie oficerskim, prezentacji poślubionych przez oficerów żon i przyjmowania ich do Rodziny Wojskowej.
Po zabawie (oficerowie występowali w szaserach) — po białym mazurze, państwo młodzi opuszczali kasyno udając się na spoczynek. Wychodzili z kasyna również oficerowie żonaci. Pozostawali jedynie kawalerowie.
Po spożyciu lekkiej zakąski kawalerowie, pod przewodnictwem najstarszego, udawali się pod okno mieszkania młodych. Tu ustawiali się w szereg i gromko śpiewali pierwszą zwrotkę dość frywolnej piosenki, pamiętającej odległe lata. Wyrażała ona uwielbienie dla panny młodej. Ale była w tej zwrotce również mowa o panu młodym.
Pod koniec zwrotki (rytuał znal dobrze pan młody), panna młoda ukazywała się w koszulce i otwierając szeroko okno, ręką pozdrawiała zebranych. Ci klaskali w dłonie i śpiewali następną zwrotkę, wyrażającą ich niepomierny zachwyt. Rozbawiona panna młoda cofała się, zamykała okno i zaciągała firanki.
Na zapowiedź najstarszego kawalera: Niech nam żyją państwo młodzi wszyscy trzykrotnie wznosili okrzyki: Niech żyją!
Po zakończeiu tego oficjalnego pożegnania kolegi, dotychczasowego kawalera, pragnąc przeżyć silne wrażenia, wszyscy (poza panem młodym) udawali się do krytej ujeżdżalni. Tu dosiadali przyprowadzonych przez luzaków koni i w szaserach, na oklep, kolejno według starszeństwa, przebywali tor złożony z kilku przeszkód, które mieli przejechać czysto. A że czasu na ich przebycie nie mierzono, wszyscy mieli przyznane ex aequo pierwsze miejsca. Każdy uczestnik tego konkursu otrzymywał w nagrodę fleau w barwach pułku.
Dwa razy do roku odbywały się zabawy reprezentacyjne. Jedna w karnawale, a druga w dniu święta pułkowego — 19 lipca. Zabawy przebiegały zgodnie z ustalonym zwyczajowo porządkiem. Przed godziną rozpoczęcia zabawy, z pewnym wyprzedzeniem, zbierali się w kasynie wszyscy młodsi oficerowie. Zjawiał się również rtm. Andrzejewski, dowódca Szwadronu Zapasowego pułku w Łukowie, który przyjeżdżał specjalnie, by prowadzić zabawę.
Po chwili przychodzili pozostali oficerowie pułku z żonami i zaproszeni goście. Przybywali też oficerowie ze stacjonującego w Prużanie 20 Pułku Artylerii Lekkiej.
Gdy o umówionej godzinie zebrali się już wszyscy, wchodził do kasyna dowódca pułku z żoną. Żona przyłączała się do zebranych. Dowódca sam szedł dalej i zatrzymywał się na środku sali. Wtedy orkiestra grała marsza pułkowego. Oficerowie przyjmowali postawę zasadniczą.
Po odegraniu marsza, dowódca pułku witał się z przybyłymi gośćmi. Wśród ożywionych rozmów wszyscy przechodzili do sali balowej.
W pewnym momencie z sąsiedniej sali, w której znajdowała się orkiestra, na salę balową sprężystym krokiem wchodziło czterech kaprali z fanfarami. Zatrzymywali się przy krótszej ścianie sali i ustawiali rzędem. Potem robili w lewo zwrot, odstawiając nieco do przodu i w bok prawe nogi. Fanfary skierowane ustnikami w prawo na skos trzymali oparte o uda prawych nóg. Ubrani byli w sukienne mundury, a na mundurach — biało-czerwone, ozdobne naramienniki i ozdobne mankiety. Od fanfar zwisały płomienie.
Po chwili orkiestra grała Aidę Verdiego.
W pewnym momencie fanfarzyści podrywali się z przyjętej postawy zasadniczej, robili niewielki wy krok prawymi nogami w przód i nieco w bok, energicznym ruchem podnosili fanfary i zaczynali grać refren Aidy.
Gdy fanfarzyści kończyli refren, orkiestra grała dalej, a fanfarzyści powracali do poprzedniej postawy, by znów na fanfarach zaakcentować refren, po czym robili w lewo zwrot i wychodzili z sali. Po odegraniu do końca Aidy orkiestra opuszczała salę i jej miejsce zajmował, umieszczony na specjalnym podium, zespół muzyczny. Zabawa rozpoczynała się mazurem. Potem był walc, a po nim polka.
Po tych trzech tańcach wszyscy zasiadali do wspólnego stołu.
I tak trwała zabawa do rana, zakończona białym mazurem.
W pułku nieco inaczej organizowany był bieg myśliwski w dniu św. Huberta. Nie goniono za lisem czy za lisim tropem. Zgodnie ze zwyczajem pułkowym, urządzano bieg z przeszkodami, wzorując się na zawodach „Militari".
Trasę wytyczał oraz bieg prowadził, wyznaczony przez dowódcę pułku oficer. Zastęp oficerów dosiadał koni na placu ćwiczeń, tuż przed bramą koszar. Prowadzący bieg był widoczny. Miał na sobie czerwony surdut, na głowie — dżokejkę.
Gdy zastęp jeźdźców wjechał do lasu, zmieniał tempo na kłus, a potem na galop. Dopiero na twardym terenie rozstawionych było sześć szerokich hyrd, zbitych z drągów na stałe, wypełnionych jałowcem i gałęziami sosny. Jeźdźcy pokonywali je po kilku naraz.
Innymi jeszcze przeszkodami były płoty w wiosce leżącej na trasie biegu oraz inne, zupełnie przypadkowe.
Wreszcie na końcu trasy biegu, na piaszczystej polanie, ustawione były stoły z przygotowanymi przekąskami. Był tam też alkohol. Stały tace z dorodnymi jabłkami. Corocznie przysyłał je zaprzyjaźniony z pułkiem pan Jahołkowski. Polana leżała na terenie jego majątku.
Przerwa na posiłek trwała około pół godziny, po czym jeźdźcy dosiadali koni i inną już trasą, urozmaiconą naturalnymi przeszkodami, wracali do koszar. Przy bramie oficerowie przekazywali konie luzakom i po poprawieniu w kwaterach garderoby, śpieszyli do kasyna, w którym dopiero w czasie kolacji podawano obowiązkowo myśliwski bigos. Rozpoczynała się zabawa w ścisłym gronie.
Pułk ten stacjonował na Polesiu. Uchodził wśród pułków kawalerii za posiadający jedną z najgorszych lokalizacji. Dojeżdżało się bowiem do stacji kolejowej Orańczyce, skąd kolejką wąskotorową — do Koszarek (6 km) i dalej (10 km) dorożką do Prużan. Nadto warunki bytowe w koszarach nie były najlepsze. Stąd też absolwenci Szkoły Podchorążych Kawalerii przyjmowali przydział do pułku bez entuzjazmu.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2642
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 12 cze 2007, o 16:46

Dawniej był to pułk bojowy,
dziś nim rządzą białogłowy.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 14 cze 2007, o 23:43

Na podstawie książki Stanisława Radomyskiego

26 PUŁK UŁANÓW WIELKOPOLSKICH IM. HETMANA JANA KAROLA CHODKIEWICZA (mp. BARANOWICZE)

Podobnie, jak to miało miejsce w innych pułkach, w kasynie oficerskim przy zajmowaniu miejsc przy wspólnym stole obowiązywało zachowanie kolejności według starszeństwa. A jeśli oficerowie przybywali z paniami —była przeplatanka. Pod koniec spożywania posiłku przy stole palacze czekali, aż pierwszy zapali papierosa najstarszy stopniem. Jednak czasem zdarzało się, że któryś z namiętnych palaczy prosił najstarszego stopniem o zgodę. Gdy już można było palić, częstowano się wzajemnie papierosami podawanymi zwykle w srebrnych papierośnicach, często zdobionych monogramami, proporczykami czy też dedykacjami. Po zakończeniu posiłku, pierwszy wstawał najstarszy stopniem, a po nim dopiero pozostali. Obowiązywała przy tym punktualność przychodzenia na obiady i jednoczesnego siadania przy stole dopiero wtedy, gdy siadł najstarszy stopniem. Jeśli ktoś spóźnił się, usprawiedliwiał się przed najstarszym. Gdy musiał wstać od stołu wcześniej, prosił o zgodę.
Ta zasada nie obowiązywała przy śniadaniach i kolacjach. Na te posiłki oficerowie przychodzili do kasyna w czasie dowolnym. Śniadania niektórym oficerom przynosili z kasyna do zajmowanych przez nich kwater, ordynansi.
Oficerowie żonaci prowadzili często własne kuchnie.
Odchodzącego z pułku oficera — kawalera, żegnano w kasynie w męskim gronie przy wspólnej kolacji, a żonatego — wraz z żonami. Odchodzącemu wręczano upominek. Na dworzec kolejowy koledzy odprowadzali go wraz z orkiestrą.
Przyjął się zwyczaj, że oficerowie, wybierając nowego konia służbowego, pomijali wierzchowce (nawet najlepsze) z czterema białymi kończynami. Istniał przesąd, że konie te przynoszą nieszczęście. Wybierali raczej wałachy. Unikali klaczy.
Podobnie, jak to przyjęło się w innych pułkach, przybywających rekrutów spotykał na dworcu kolejowym oficer służbowy wraz z podoficerami (po jednym z każdego szwadronu) oraz z plutonem trębaczy. Również i starszy rocznik, odchodzący do rezerwy, odprowadzany był na dworzec kolejowy przez oficerów, podoficerów i pluton trębaczy.
Dowódca pułku płk dypl. Machalski wprowadził zwyczaj urządzania w kasynie oficerskim, każdego 26 dnia miesiąca, wspólnych kolacji z żonami oficerów, tzw. 26-tek, na które proszeni byli oficerowie sztabu Nowogrodzkiej Brygady Kawalerii. Podczas kolacji przygrywał pluton trębaczy. Po kolacji odbywała się zawsze potańcówka do godziny 23.00 lub 24.00.
W dniu imienin każdego oficera, pod oknem jego kwatery, już o 6.00 pluton trębaczy grał Sto lat, a solenizant oczekiwał zawsze grających z poczęstunkiem (kanapki i nieco alkoholu).
Przybyły do pułku po ukończeniu Szkoły Podchorążych podporucznik, oddawany był pod opiekę jego starszego kolegi ze Szkoły, który do pułku przybył rok wcześniej. Zapoznawał on swojego młodszego kolegę ze zwyczajami panującymi w pułku.
Po nadaniu pułkowi w 1936 roku honorowego Szefostwa Hetmana Jana Karola Chodkiewicza, który urodził się w Lachowiczach, oddalonych zaledwie 12 km od Baranowicz, zaczął kształtować się w pułku kult Szefa.
W zimie wielu oficerów i podoficerów nosiło kożuszki z futrzanymi kołnierzami. Był to strój nieregulaminowy.
Baranowicze były najbardziej na wschód wysuniętym garnizonem. W latach 1922 - 1924 pułk w oczekiwaniu na przekazanie koszar zajętych dla przeprowadzania repatriacji Polaków z terenów ZSRR, kwaterował w wioskach w pobliżu stacji Horodzieje w warunkach bardzo prymitywnych. Po przeniesieniu się do zdewastowanych koszar w Baranowiczach warunki pobytowe początkowo nie były też najlepsze. Nic więc dziwnego, że podchorążych Szkoły Podchorążych Kawalerii straszono przydziałem do tego pułku, a niesfornych młodszych oficerów z innych pułków — przeniesieniem za karę do Baranowicz.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2642
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 4 lip 2007, o 22:35

Gdzie koń chudy, ułan tłusty,
to jest pułk dwudziesty szósty.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 5 lip 2007, o 22:46

Na podstawie książki Stanisława Radomyskiego

27 PUŁK UŁANÓW IM. KRÓLA STEFANA BATOREGO (mp. NIEŚWIEŻ)

W pułku tym było wielu oficerów i podoficerów, którzy poprzednio służyli w kawalerii rosyjskiej. Wśród oficerów wspomnieć tu należy dowódcę pułku ppłk. Jana Reliszko, który m.in. zainicjował przejęcie przez pułk marsza pułkowego 13 Narwskiego Pułku Huzarów Armii Rosyjskiej. Oficerowie i podoficerowie ci przenieśli do 27 Pułku Ułanów niektóre zwyczaje i obyczaje, z którymi zetknęli się w kawalerii rosyjskiej. Na przykład, wbrew regulaminowi, część podoficerów pułku na terenie koszar nosiła jeszcze, w końcu lat trzydziestych, granatowe spodnie do długich butów (bryczesy) z żółtymi lampasami. Stąd też, żartobliwie nazywano ułanów z Nieświeża Astrachańcami, bo takie właśnie spodnie nosili w dawnej kawalerii rosyjskiej Kozacy astrachańscy.
Innym zwyczajem zaczerpniętym z kawalerii rosyjskiej, było noszenie przez oficerów pułku (wbrew regulaminowi mundurowemu) kołnierzy płaszczy podszytych żółtym (barwa otoków na czapkach) materiałem.
W 1936 roku, gdy pułk otrzymał imię Króla Stefana Batorego, nadana została polskiemu transatlantykowi Batoremu odznaka pułkowa. Odznakę wręczyła kapitanowi Borkowskiemu delegacja pułku w Gdyni. Odznaka, umieszczona na ryngrafie, przytwierdzona została na pokładzie statku tuż nad mostkiem kapitańskim. Obok umieszczono lancę z proporcem pułkowym. Pismo dowództwa, towarzyszące nadaniu tej odznaki statkowi, nacechowane było niezwykłą intuicją (na trzy lata przed wybuchem II wojny światowej!): ...Nadchodzą wielkie burze dziejowe i sztormy. Oby statek motorowy Króla Stefana Batorego, powracał ze swoich wypraw zawsze zdrów i cały, do wolnych portów Polski. I rzeczywiście, statek ten w okresie II wojny światowej pływał pod polską banderą. Po zakończonej wojnie powrócił do macierzystego portu polskiego — Gdyni. Pływał jeszcze do 1969 roku, następnie przeznaczony został na hotel, a w 1971 roku — złomowany. Od 1936 roku delegacje pułku odwiedzały statek, gdy zawijał do portu gdyńskiego.
W pułku utrzymywana była sfora psów gończych. Stąd też do zwyczaju pułkowego weszły biegi myśliwskie za śladem lisa, naturalnie obok biegów myśliwskich w dzień św. Huberta.
Oficerowie pułku zapraszani byli przez ordynata nieświeskiego do majątku Alba na biegi myśliwskie i polowania, w czasie których brała udział pułkowa sfora psów.
W pułku ściśle przestrzegana była wśród oficerów całkowita abstynencja do godziny 18.00. Toteż wzbudził konsternację na zamku w Nieświeżu bratanek księcia Alberta Radziwiłła, ordynata na Nieświeżu i Ołyce, ppor. rez. 27 pułku Antoni Radziwiłł, gdy podczas przyjęcia odmówił wypicia alkoholu przed godziną 18.00, tłumacząc się zwyczajem obowiązującym w jego pułku.
Pułk słynął też z innego zwyczaju. Oficerów pułku cechowała wrażliwość na punkcie honoru. Stąd też pojedynki nie należały do rzadkości. Niektóre kończyły się śmiertelnie. Nic więc dziwnego, że w kancelarii pułku, w gablocie, przechowywane były dwa pistolety pojedynkowe (niegwintowane), jako rekwizyty... do obrony honoru.
Dowództwo pułku szczególny nacisk kładło na dobór kadry oficerskiej i na kształtowanie postaw oficerów metodami wychowawczymi. Przytoczę tu przykład.
W 1930 roku przybył do pułku, po ukończeniu Szkoły Podchorążych Kawalerii, podporucznik Stanisław Kuczyński, który Szkołę ukończył z bardzo wysoką (trzecią) lokatą i zapowiadał się na dobrego oficera. Zdarzyło się jednak, że ten młody, doskonały i ambitny oficer, będąc w stanie nietrzeźwym, wywołał incydent uliczny w Nieświeżu. Ponieważ dowódca pułku zwalczał pijaństwo, gdy oficer ten przygotowywał się do raportu do dowódcy, wróżono mu surową karę. Pułkownik przyjmujący raport zauważył, że winowajca był moralnie skruszony swoim wybrykiem. Powiedział więc podporucznikowi, że jest mu niezwykle przykro widzieć przy raporcie tak dobrze zapowiadającego się młodego oficera i że apeluje do niego i spodziewa się, że nic podobnego już się nigdy nie zdarzy. Podporucznik zasalutował, zrobił w prawo zwrot i przyrzekł w obliczu ustawionego w gabinecie dowódcy sztandaru pułkowego, że odtąd unikać będzie picia alkoholu. I obietnicy dotrzymał. Był wzorem oficera. W 1938 roku ukończył Wyższą Szkołę Wojenną. We wrześniu 1939 roku, jako rotmistrz dyplomowany był oficerem sztabu, najpierw Wileńskiej, a potem Nowogródzkiej Brygady Kawalerii. 28 września 1939 roku, w rejonie Sambora, przy przedzieraniu się na Węgry, uratował w boju swego rannego dowódcę gen. bryg. Władysława Andersa. Potem dostał się do niewoli sowieckiej. Został zamordowany w Katyniu.
W pułku przyjął się zwyczaj, że do 3 szwadronu wcielani byli rekruci analfabeci i półanalfabeci, których szkoliła specjalnie przygotowana kadra instruktorska.
W pułku jeden z wachmistrzów miał zwyczaj posługiwania się specyficznym słownictwem przy sztorcowaniu podwładnych. Potrafił zasypywać ułana zasłyszanymi gdzieś słowami, jak: ty Szypajło albo ty Małujlo, nie zdając sobie sprawy, że to pierwsze było nazwiskiem wicestarosty nieświeskiego, a to drugie — miejscowego architekta i budowniczego.
Dopiero napomniany przez dowódcę pułku pan wachmistrz przestał używać tych słów. Nie znaczy to, że nie zaczął używać innych zasłyszanych, może mniej znanych.
Wśród pułków kawalerii, pułk ten uchodził za posiadający jedną z najgorszych lokalizacji. Najbliższa stacja kolejowa, Horodzieje, odległa była od garnizonu o 16 km. Odległość tę można było pokonać tylko dorożką konną. A lokalizacja koszar pułku w dwóch miejscach w mieście też nie stwarzała dobrych warunków bytowych. Dlatego też absolwenci Szkoły Podchorążych Kawalerii przydział do pułku przyjmowali z niechęcią. Podobnie, jak to miało miejsce z 26 pułkiem ułanów, absolwentów Szkoły straszono „Horodzieją", a niesfornych młodszych oficerów z innych pułków przeniesieniem za karę do Nieświeża.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2642
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 24 sie 2007, o 09:54

Lejbgwardziści, donżuani,
to nieświescy są ułani.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 812
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Pułki ułańskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Tablice Ramki Reklamowe Aluminiowe Plastikowe, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Noclegi Gorce, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,
cron