Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.

Tradycje pułków kawalerii II RP

Moderatorzy: Staszek, Moderatorzy

Tradycje pułków kawalerii II RP

Postprzez Ułan świętokrzyski » 20 cze 2006, o 22:13

Tradycje i zwyczaje poszczególnych pułków polskiej kawalerii II RP

[ Dodano: Wto Cze 20, 2006 10:23 pm ]
Oczywoście jako niewprawny jeszcze za bardzo w poruszaniu się po Forum zapomniałem dołączyc to co najważniejsze. Zachęcam w tym temacie do prezentowania znanych nam tradycji i zwyczajów a nawet kawaleryjskiej fantazji kawalerzystów II RP. Pozwalam sobie jako pierwszy zamieścić wzmainkę o takich zwyczajach w 8 PU, którego barwy mam zaszczyt nosić.

Cóż można napisać o przedwojennych zwyczajach sławetnego 8 Pułku Ułanów ks Józefa Poniatowskiego?
Dwa lata temu wpadła mi w ręce książka Stanisława Radomyskiego „Wspomnienia o odrębnościach w zwyczajach i obyczajach kawaleryjskich II Rzeczypospolitej”. Autor opisuje tam pokrótce każdy z 40 pułków przedwojennej kawalerii.
A oto co można tam przeczytać o 8 PU.

„A więc 8 PU przejął wiele dawnych, polskich zwyczajów i obyczajów wojskowych od austriackiego pułku.
Do zwyczaju należało, między innymi, wznoszenie na wszystkich przyjęciach toastu za pomyślność pułku, w czasie którego oficerowie łączyli swe szklanki i podnosząc przy tym palce wskazujące prawej ręki, mówili: „Kupą Panowie”.
Jeden z najstarszych oficerów pułku, rtm rez. Władysław Piniński ofiarował srebrny puchar, na którym wyryte były słowa: „Razem Panowie”. Tym pucharem, w dniu święta pułkowego (19 marca) spełniany był toast za pomyślność Pułku.
18 marca, w przeddzień święta pułkowego oficerowie, ich rodziny, niektórzy podoficerowie i szwadron honorowy pułku, zbierali się na Wawelu. Tam oficerowie zaciągali warty honorowe przy kryptach księcia Józefa Poniatowskiego, a po 1935 roku – i marszałka Józefa Piłsudskiego. Po mszy św. następowało złożenie wieńców w tych kryptach.
Po ceremoniale, oficerowie pułku i ich rodziny, tradycyjnie udawali się na śniadanie do Hawełki na Rynku Krakowskim.
Corocznie 6 listopada w rocznicę bratobójczych walk w 1923 roku na ulicach
Krakowa (zginęło w tym dniu 12 żołnierzy pułku), z udziałem szwadronu honorowego, przy pomniku – grobowcu na Cmentarzu Rakowieckim odbywał się apel poległych oraz składanie kwiatów. Na zakończenie przemawiał dowódca pułku.
W czasie procesji Bożego Ciała, przy celebransie szła zawsze eskorta ułańska przy szablach.
Do zwyczaju należało również organizowanie przez pułk z okazji różnych uroczystości pokazów publicznych. Między innymi tzw. żywych szachów, łapania Tatarów, czy też walk pióropuszów. Pokaz żywych szachów odbywał się na arkadowym dziedzińcu zamku królewskiego. Do gry stawały dwie partie konne w strojach z XVII wieku: partia polska na koniach gniadych i partia turecka – na siwkach. Pokazem połączone były deklamacje.
W walce pióropuszów brały udział dwie grupy konne po 12 podoficerów każda. Jeźdźcy jednej grupy mieli na głowach czerwone pióropusze, a drugiej – białe. Gra polegała na ścinaniu szablami pióropuszy przeciwnikom.
Każdego ósmego dnia miesiąca oficerowie pułku spotykali o 8 wieczorem na wspólnej kolacji w kasynie oficerskim.
Do połowy lat 30-tych na terenie koszar oficerowie pułku nosili nieregulaminowe półpłaszcze wełniane w kolorze kawy z mlekiem, dwurzędowe, z bocznymi kieszeniami i kościanymi guzikami. Takie, jak nosili szwoleżerowie.
Pluton trębaczy pułku wyróżniał się tym, że koń kotlisty nie miał na czole kity. Natomiast cały pokryty był żółtą siatką w barwach pułku z bawełny merceryzowanej, wykończonej mnóstwem kutasików.
Pułk związany był braterstwem z trzema pułkami wraz z którymi walczył w 1920 roku pod Komarowe: z 2 Pułkiem Szwoleżerów, z 5 PU oraz z 9 PU..
Płk Kazimierz Masztalerz (był dowódca od 1930 do 1939 roku) wszystkim podchorążym zwykł mawiać po imieniu. Ale, żeby było to formalnie usankcjonowane, ze wszystkim zaraz po ich przybyciu do pułku wypijał bruderszaft. Naturalnie podchorążowie rozumieli ten gest pułkownika właściwie. Bruderszaft obowiązywał w jedną stronę, to jest dowódcę pułku. Bo jak mogło być inaczej?
Ale zdarzył się wypadek. Jeden z podchorążych rezerwy ten gest pułkownika potraktował zbyt serio.
W czasie manewrów letnich podchorąży ten nieudolnie dowodził patrolem rozpoznawczym i podpadł pułkownikowi, który omawiając zauważone błędy mocno go skrytykował a może i zbeształ.
Urażony tak surową oceną podchorąży zaraz po odprawie podszedł do pułkownika i powiedział: „Nie wygłupiaj się Kaziu, nie było tak źle”. Pułkownik (podobno) zaniemówił.
W 1936 roku podczas manewrów jesiennych w czasie postoju pułku w Radziechowach nad Wieprzem dowódca 8 PU płk Kazimierz Mastalerz w rozmowie z jednym podchorążym, wspominając walki w 1920 roku wyznał swoje credo życiowe w słowach: „… Każdy z nas musi umrzeć. Gdyby mi przyszło umierać – nie wyobrażam sobie innej śmierci, jak w błysku szabli, tętencie kopyt, w huku armat i Km-ów i z okrzykiem hurra! – jak w 1920 roki”. Po chwili dodał – „Na razie żyjemy piękny jest świat ułański…”
Któż mógł przypuszczać, że już wkrótce 1 września 1939 roku pod Krojantami w szarży dywizjonu
18 PU Pomorskich spełni się wizja Pułkownika ….

I właśnie ta wypowiedź pułkownika Masztalerza była mi inspiracją do napisania dwa lata temu tej króciutkiej modlitwy współczesnego kawalerzysty, którą umieściłem na początku wspomnień o śp. rtm Andrzeju Leśniaku na www.ulani.pl
Ostatnio edytowano 20 sty 2007, o 23:19 przez Ułan świętokrzyski, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Żurawiejki

Postprzez Lucas » 12 sie 2006, o 20:46

Każdy kto choć trochę interesuje się kawalerią i jej historią wie co to były i są w naszym ruchu nadal żurawiejki. Zamieszczając garść tych o 8 Pułku zapraszam do prezentowania żurawiejek o swoich formacjach:

Krzywa buzia, krzywa nózia,
To ułani księcia Józia.

Ostra szabla, ostra buzia -
To ułani księcia Józia.

8 PU wywodził się z austriackiego 1 Pułku Ułanów więc:

Ce Ka grafy i barony,
Ósmy zdobi nam salony.

C. K. grafy i barony,
Dawniej zdobił nam salony.

Ósmy zdobi nam salony,
Same grafy i barony.

Same grafy i barony -
ósmy zdobi nam salony.

W 1919r. 8 PU dostał na honorowego szefa ks. J. Poniatowskiego i na naramiennikach od tej pory nosi książęcy monogram:

Na ramieniu mitrę noszą,
Szablą w boju dzielnie koszą.

Na ramionach mitrę nosi,
W boju dzielnie szablą kosi.

W 1920 po zdobyciu Rzeczycy dotarł nad Prypeć:

Myśmy byli nad Prypecią,
Opowiedzcie naszym dzieciom.

A z racji nazwijmy je innych:

Pół tam chamów, pół tam panów,
To jest ósmy pułk ułanów.

[ Dodano: Pią Sie 25, 2006 8:57 pm ]
Jak fałsz w kocie, a wierność w psie
Tak wdzięk i uroda w kobiecie i w koniu
Panie!, Panowie! Pijmy zdrowie konia!
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan » 30 sie 2006, o 12:56

Hmm... Która była oficjalną dla 8 pułku? I jak to możliwe że ułan 8 pułku przyznaje sie że były jakies inne niż pozytywne żurawiejki o jego pułku?

I drugie pytanie: co ma dodany na końcu wstęp do toastu za zdrowie konia do żurawiejek? Jakoś nie łapie związku między jednym a drugim. Spiewa sie co prawda żurawiejki o ukochanym pułku kończąc "zdrowie konia" ale to chyba troche inna tradycja...
Avatar użytkownika
Ułan
Ułan V
Ułan V
 
Posty: 40
Dołączył(a): 8 maja 2006, o 20:59
Lokalizacja: Lublin

a propos

Postprzez Lucas » 30 sie 2006, o 13:33

po pierwsze były tylko pozytywne i prawdziwe a po drugie to fakt, że wciąłem sie z tym zdrowiem konia w temacie żurawiejek - pozdrawiam i czekam na żurawiejki te stare i te nowe (my układamy ich mnóstwo na kazdym spotkaniu koleżeńskim. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan » 8 wrz 2006, o 11:09

Krzywa buzia, krzywa nózia,
To ułani księcia Józia.

Pół tam chamów, pół tam panów,
To jest ósmy pułk ułanów.


To mają być pozytywne? Ja tam bym o swoim pułku nigdy tak nie śpiewał i przy każdej okazji zwyczajnie negował istanienie tych dwóch ;)
Avatar użytkownika
Ułan
Ułan V
Ułan V
 
Posty: 40
Dołączył(a): 8 maja 2006, o 20:59
Lokalizacja: Lublin

l PUŁK SZWOLEŻERÓW JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO (mp. WARSZAWA)

Postprzez Ułan świętokrzyski » 8 gru 2006, o 00:22

Biję się w pierś aż słychać poza Pacanowem! Wreszcie mogę zacząc publikować to co lubię - tradycje pułków polskiej kawalerii! Czynię to na podstawie książki Stanisława Radomyskiego "Wspomnienia o odrębnościach, zwyczajach i obyczajach kawaleryjskich II Rzeczypospolitej"

l PUŁK SZWOLEŻERÓW JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO (mp. WARSZAWA)
Pułk nawiązywał nie tylko do l Pułku Ułanów Legionów „Beliny", z którego bezpośrednio wywodził się, lecz również do tradycji Pułku Lekkokonnego Polskiego Gwardii (1807-1815).
Jakkolwiek początkowo pułk obchodził swoje święto 10 grudnia, to jest w rocznicę stoczonej, zwycięskiej bitwy pod Dołhobyczowem w 1918 roku, to jednak była również obchodzona rocznica wymarszu „siódemki Beliny" z Krakowa na wojnę, 2 sierpnia 1914 roku.
W dniu święta pułkowego, po nabożeństwie w kościele św. Ducha, znajdującym się na terenie koszar, wzdłuż ulicy Szwoleżerów odbywała się w szyku pieszym defilada całego pułku. Na czele szli razem dotychczasowi dowódcy pułku wraz z aktualnym dowódcą i dołączali do generała odbierającego defiladę.
Przyjęła się zasada, zainspirowana przez Szefa pułku — Marszałka Józefa Piłsudskiego, że kolejni dowódcy „Jego" pułku, nierzadko późniejsi generałowie, bezwzględnie musieli być kawalerami Orderu Virtuti Militari. Przywiązanie kolejnych dowódców do pułku było tak silne, że siódmy z kolei dowódca (od 1926 roku do 1928 roku) płk dypl. Bolesław Wieniawa Długoszowski, gdy w 1932 roku został generałem brygady, wbrew regulaminowi, na kołnierzach kurtki polowej i płaszcza nosił nadal naszyte proporczyki l Pułku Szwoleżerów. Również lampasy na generalskich szaserach nosił w barwach pułku, to jest, amarantowe z białą wypustką pośrodku. Stąd też żartobliwie nazywany był generałem szwoleżerów.
Pułk stacjonował w pobliżu Belwederu. Był specjalnie faworyzowany przez swojego Szefa — Marszałka Józefa Piłsudskiego, który często dobierał spośród oficerów pułku swoich adiutantów. W 1926 roku rozformowany został Szwadron Przyboczny Prezydenta Rzeczpospolitej. Odtąd zwyczajowo jeden ze szwadronów pułku (przeważnie 2 szwadron), wystawiał eskortę honorową z orkiestrą w czasie ważnych uroczystości.
Poza świętem pułkowym oraz rocznicą wymarszu „siódemki Beliny", przyjął się zwyczaj uroczystego obchodzenia dnia imienin Szefa, to jest 19 marca (Józefa). W tym dniu delegacja oficerów i szwoleżerów udawała się do Belwederu, by tam złożyć Szefowi życzenia imieninowe.
Raz w miesiącu Marszałek Józef Piłsudski spotykał się w Belwederze z kadrą oficerów i podoficerów swojego (tak mawiał) pułku.
Od 1935 roku, to jest po śmierci Szefa, szwoleżerowie, na znak żałoby po Marszałku, nosili lewe naramienniki obszyte czarnym kordonkiem.
Oficerowie, występujący na uroczystych wyjazdach konno poza koszarami, zakładali skórzane rękawice z długimi na 25 cm sztywnymi mankietami koloru jasno brązowego. Podobne nosili motocykliści w formacjach motorowych.
Konie oficerów pułku posiadały nietypowe ogłowia. Na czole głowy konia umieszczone były krzyżujące się rzemienie z guzem z białego metalu. Również guz z białego metalu znajdował się na skrzyżowaniu rzemieni na piersiach konia. Nadto, z przodu, na szyi, koń oficerski miał na rzemieniu zawieszony półksiężyc o promieniu 10 cm, wykonany z białego metalu. Takie właśnie półksiężyce zdobiły konie szwoleżerów gwardii z okresu napoleońskiego.
W chłodne dni, na terenie koszar, oficerowie nosili kurtki do kolan (półpłaszcze) z wełny wielbłądziej, koloru kawy z mlekiem, kroju angielskiego, dwurzędowe, z bocznymi kieszeniami i z kościanymi lub drewnianymi guzikami na pętelkach. Kurtki te nie posiadały odznak stopni wojskowych. Był to, naturalnie, uniform nieregu-łaminowy. Do tego, na terenie koszar, oficer nosił obowiązkowo trzcinkę, czyli palcat, choć nie było to przewidziane przepisem wojskowym.
Do zwyczaju, a może i fasonu kawaleryjskiego, który utrwalił się w pułku, należały papierośnice. Palacze, a wśród oficerów była ich zdecydowana większość, posiadali przeważnie srebrne, pamiątkowe papierośnice. Wyryte na nich były, względnie umocowane, miniaturki herbów rodowych, proporczyków pułkowych, odznak pułkowych i szkolnych, czy też imiona drogich im osób.
Siadając w kasynie przy stole, oficer zwyczajowo kładł papierośnicę przy sobie.
W związku z tym zwyczajem, w pułku miało miejsce takie wydarzenie. W kasynie oficerskim, po obiedzie, grono oficerów siedziało jeszcze przy deserze, popijając kawę i herbatę. W tym właśnie czasie kelner podał gospodarzowi kasyna por. Stanisławowi Uzdowskiemu bilet wizytowy gościa, niespodziewanie przybyłego do kasyna. Na bilecie, nieco większych rozmiarów, wypisane było złotymi literami: Michał Kwiek — Król Cyganów Polskich, a nad nazwiskiem umieszczona była złota korona. Po drugiej stronie biletu widoczna była oferta naprawy, bielenia kotłów i innych naczyń kuchennych. Por. Uzdowski podał bilet siedzącym przy stole kolegom.
Po przeczytaniu wizytówki, najstarszy stopniem spośród oficerów siedzących przy stole, rtm. M.W., odznaczający się zawsze refleksem i fantazją, zwrócił się do kelnera: Prosić króla!
Po chwili wszedł urodziwy Cygan w średnim wieku, o czarnych oczach, bujnej, czarnej czuprynie, dużych wąsach i długiej, czarnej brodzie.
Zaproszony gość przypadł do gustu rotmistrzowi i pozostałym oficerom. Zaproszono go więc do wspólnego stołu. Polała się, naturalnie, woda ognista z zakąskami. Rotmistrz przyniósł nawet gitarę. Zaczęły się śpiewy i zabawa.
Po wyjściu króla rotmistrz stwierdził, że zginęła, leżąca na stole jego srebrna, pamiątkowa papierośnica.
Po kilku dniach, zgłosił się do kasyna pewien młody Cygan przynosząc ową papierośnicę. Na niej, obok dotychczasowych odznak i napisów, umieszczona była złota korona i inicjały M.K.
Pułk związany był braterstwem z pozostałymi tzw. pułkami legionowymi: z 7 Pułkiem Ułanów i z 11 Pułkiem Ułanów. Delegacje tych pułków corocznie brały udział w święcie pułkowym.
W pułku na łaskawym chlebie był koń frontowy dowódcy pułku Jasiek, potem koń konkursowy mjr. Adama Królikiewicza. Koń ten padł ze starości w wieku 28 lat, 10 grudnia 1933 roku, to jest w dniu święta pułkowego!

A teraz proszę szwoleżera Jakuba Szpetulskiego o uzupełnienie tych informacji o brakujące szczegóły.Może odznakę pułkową i jakieś zdjęcia archiwalne! Zamieszczę na Forum z przyjemnością!
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez pieczarka » 9 gru 2006, o 23:39

Jutro Święto. Msza jak zwykle w kościele św. Ducha przy ul. Szwoleżerów o godz. 11:00. Co prawda od II WŚ jest to kościół będący we władaniu Kościoła Polsko-Katolickiego ale od lat w dniu Święta odprawiana jest msza. Od lat uczestniczą w tych mszach żołnierze 1 Dywizjonu Szwoleżerów JP z 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, która to jednostka 10 grudnia 2001 przejęła tradycje Pułku (czego symbolem było przewieszenie insygniów Orderu Wojennego VM z historycznego sztandaru pułku na sztandar Dywizjonu).
Avatar użytkownika
pieczarka
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 kwi 2006, o 08:24
Lokalizacja: 1Pułk Szwoleżerów JP

Postprzez Ułan świętokrzyski » 10 gru 2006, o 00:44

"Pełen werwy i fajeru
to Pułk Pierwszy Szwoleżerów"

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Szwoleżerów z Warszawy od ułana z Pacanowa!
Pieczarka napisz coś o tym w temacie Swięta Pułkowe! A już sprawozdanie ze Święta obowiązkowo!

[ Dodano: Pon Gru 11, 2006 11:31 pm ]
Według Stanisława Radomyskiego

3 PUŁK SZWOLEŻERÓW MAZOWIECKICH IM. PŁK. JANA KOZIETULSKIEGO (mp. SUWAŁKI)
Pułk nawiązywał do tradycji 3 Pułku Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej, sformowanego w Wilnie w 1812 roku z rozkazu Napoleona. Pułk ten miał nazwę „Litewskich" i zgodnie z polskim przepisem mundury miał granatowe, a ozdoby złote (żółte).
Kultywując napoleońską tradycję, w Muzeum pułkowym w Suwałkach przechowywana była urna z ziemią spod Somosierry, a potomkowie szwoleżerów Gwardii Cesarskiej, którzy w okresie międzywojennym odbywali służbę w kawalerii, ubiegali się o przydział do tego właśnie pułku.
Wprowadzono zwyczaj, że w czasie spotkań w kasynie oficerskim pułku najmłodszy z obecnych podporuczników trzymał okolicznoś- ciową mowę. Musiała ona być nie tylko ciekawa, tematycznie dobrze przygotowana, ale również w miarę dowcipna.
W kasynie tym, w jadalni, na ścianach umieszczone były gabinetowe fotografie wszystkich oficerów, którzy służyli w barwach pułku w kolejności przybycia.
Od 1930 roku corocznie, w czasie święta pułkowego (8 maja) i związanych z tym uroczystości, deklamowany był wiersz napisany przez Antoniego Bogusławskiego, pod tytułem Toast. Upamiętniał on l O-tą rocznicę sformowania 201 Pułku Szwoleżerów 2 sierpnia 1920 roku, który to pułk na początku 1922 roku zmienił nazwę na 3 Pułk Szwoleżerów.
Innym zwyczajem było fundowanie przez oficerów rezerwy różnych cennych nagród w konkursach organizowanych w pułku. A więc srebrne sygnałówki czy też srebrne lance. Były one nagrodami przechodnimi dla szwadronów, które zajęły pierwsze miejsca na przykład, w biegach patroli.
Wśród oficerów przyjął się zwyczaj przyklepywania dłonią prawego uda przy powitaniu lub pożegnaniu, dla wzmocnienia dźwięku ostróg przy zwieraniu obcasów.
W pułku przez długi czas był na łaskawym chlebie koń Fuks, którego dosiadał pierwszy dowódca mjr. Stefan Hanka-Kulesza.
Przybywający do pułku nowi oficerowie składali wizyty wszystkim posiadaczom odznaki pułkowej, w tym również i podoficerom. A młodzi, nieżonaci oficerowie, w Niedziele Wielkanocne zwyczajowo odwiedzali (niezapraszani) rodziny starszych podoficerów.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 12 gru 2006, o 14:48

Cieszę się że Jaruś dał nam taka strawę duchową - pisz bracie kolejne posty szybko bo juz nie mogę się doczekać tego o 8 PU. Przecież nasze korzenie tkwia właśnie w tradycji. Jeżeli korzenie silne i mocne nic nas nie ruszy - nawet podmuchy z Wawy.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Jakub » 12 gru 2006, o 18:46

Jarku, fantastycznie to zredagowałeś. Również czekam z niecierpliwością o post o naszym kochanym 8. Pułku.
Avatar użytkownika
Jakub
Ułan III
Ułan III
 
Posty: 24
Dołączył(a): 28 mar 2006, o 13:59
Lokalizacja: Chrzanów

1 Pułk Ułanów Krechowieckich

Postprzez Ułan świętokrzyski » 13 gru 2006, o 01:56

Według książki Stanisława Radomyskiego

l PUŁK UŁANÓW KRECHOWIECKICH IM. PŁK. BOLESŁAWA MOŚCICKIEGO (mp. AUGUSTÓW)

W pułku tym szczególnie mocno zakorzeniony był, zarówno wśród oficerów jak i szeregowych, tak zwany patriotyzm pułku — duma żołnierzy Pułku Ułanów Krechowieckich. Żołnierze zawsze na pierwszym miejscu stawiali honor i dobro pułku. Kto przyjął jego barwy, musiał go godnie reprezentować i godnie nosić jego mundur. Jeden z dowódców tak wyraził się o swoich żołnierzach: Krechowiacy nie boją się nikogo z przełożonych. Oni się jednego boją — samego pułku.
W kawalerii duma żołnierza była ściśle powiązana z niespotykanym w innych rodzajach broni przywiązaniem do pułku, zarówno oficerów jak i szeregowych. Należałoby tu przytoczyć przykład ppłk. Jana Litewskiego któremu, jeszcze jako majorowi, zaproponowano wyższe stanowisko, ale przy zmianie pułku na inny, a więc przy zmianie barw pułkowych. Ppłk. Litewski odmówił. Przez odmowę zrzekł się awansu o jeden stopień wyżej, ale pozostał w pułku przy swoim amarantowo-białym proporczyku.
Wpojenie w żołnierzy dumy z należenia do pułku i szczycenia się jego przeszłością było powszechne. Charakterystyczne było opowiadanie pewnego generała, który spotkawszy na dworcu kolejowym grupę żołnierzy z różnych broni, wdał się z nimi w rozmowę. W pewnym momencie zapytał ich, jaki pułk uważają za najlepszy. Jedni wymieniali takie, inni — inne. Gdy generał skierował swoje pytanie do stojącego ułana, ten bez wahania odpowiedział, że l Pułk Ułanów Krechowieckich. Na zapytanie generała dlaczego tak uważa, ów ułan odpowiedział bez namysłu: Bo to jest pułk, w którym służę, panie generale, szczycę się nim, bo nie ma lepszego. Generał potem winszował dowódcy, że tak potrafił wychować swoich ułanów.
Ta duma bycia ułanem krechowieckim, połączona z dużym przywiązaniem i z ukochaniem pułku, stwarzała moralną podstawę jego tradycji, sprowadzającą się do słów wypowiedzianych przez jednego z oficerów pułku: Jesteśmy jedną rodziną. Nosimy te same proporczyki. Musimy więc nasz pułk godnie reprezentować i godnie zachowywać się zawsze. I weszło niejako w zwyczaj, że kto sprzeniewierzył się tym zasadom — musiał opuścić pułk.
Rodzinne niemal stosunki panujące w pułku sprawiły, że w kasynie przy wspólnym stole zasiadali obowiązkowo wszyscy oficerowie. Podobnie było i w niektórych innych pułkach kawalerii, ale nie we wszystkich.
Ten rygor wymagał bezwzględnej punktualności i nadawał cechy prawdziwego kasyna, a nie jadłodajni, gdzie każdy mógł jadać z osobna i w różnych porach dnia. Stwarzało to nastrój rodzinny i mocno zespalało rodzinę oficerską. Ten sam rygor stosowany był w kasynie podoficerskim.
Kilka zwyczajów pułkowych związanych było z osobą pierwszego dowódcy pułku płk. Bolesława Mościckiego oraz z jego koniem bojowym, Krechowiakiem. Płk Mościcki wprowadził w pułku zwyczaj, który szybko rozpowszechnił się nie tylko w kawaleńi, ale i w całym wojsku II Rzeczpospolitej polegający na tym, że pochwalony przez dowódcę podkomendny miał na otrzymaną pochwałę tylko jedną odpowiedź:
Ku chwale Ojczyzny, panie...
Płk Mościcki był świetnym kawalerzystą. Przed objęciem dowództwa pułku 19 lipca 1917 roku, dowodził rosyjskim konnym pułkiem Zaamurskim. Zaledwie przez 7 miesięcy dowodził Pułkiem Krechowieckim. Poległ 18 lutego 1918 roku koło leśniczówki Dub, niedaleko Łunińca, przedzierając się do Warszawy, jako delegat I Korpusu Polskiego w Rosji do Rady Regencyjnej. Dla uczczenia jego pamięci, w kasynie oficerskim przy ogólnym stole, naprzeciw miejsca dowódcy pułku, znajdowało się zawsze puste miejsce z nakryciem płk Mościckiego.
W roku 1921 nadane zostało pułkowi imię płk. Mościckiego. W tymże roku przewiezione zostały jego zwłoki z Mińska Litewskiego, gdzie początkowo został pochowany, do kościoła św. Krzyża w Warszawie i tu nastąpiła uroczystość pogrzebowa, która dała początek jednemu ze zwyczajów pułkowych. Na początku 1918 roku, przeczuwając bliską śmierć, płk Mościcki wyraził życzenie, by nad jego grobem trębacze zagrali na pożegnanie jego ulubioną pieśń: Hej, hej, ułani, malowane dzieci... Podczas jego pogrzebu w katedrze w Mińsku Litewskim, a następnie po przewiezieniu zwłok do Warszawy, w kościele św. Krzyża, trębacze pułkowi, po odegraniu marsza pułkowego, żegnali pułkownika pieśnią Hej, hej, ułani, matowane dzieci... Ten fakt stał się niejako zwyczajem i odtąd każdego ułana krechowieckiego, poległego na wojnie czy też zmarłego w czasie pokoju, pułk żegnał już po zakończeniu ceremonii kościelnych w ten sam sposób, jak płk. Mościckiego. A więc marszem pułkowym i piosenką Hej, hej, ulani, malowane dzieci...
Ta stara piosenka ułańska, pochodząca jeszcze z czasów Księstwa Warszawskiego, stała się jak gdyby drugim hymnem pułkowym, choć słowo hymn nie bardzo pasuje ani do skocznej melodii, ani do swawolnego nieco tekstu piosenki. W pułku przyjął się inny jeszcze zwyczaj, związany z pamięcią o płk. Mościckim. Corocznie 18 lutego, to jest w rocznicę śmierci pułkownika, organizowany był w Yacht Klubie w Augustowie bal, na który zapraszane były delegacje pułków, które w 1920 roku razem z l Pułkiem Ułanów Krechowieckich brały udział w walkach z bolszewikami, w ramach Dywizji Jazdy płk. Juliusza Rómmla. W czasie bankietu, przy stole biesiadnym, stał zawsze pusty fotel pierwszego dowódcy pułku (płk. Mościckiego), zabezpieczony przed jego użyciem złotym łańcuchem.
Płk Mościcki dosiadał konia Krechowiaka. Koń ten okazał się świetnym skoczkiem. Na nim znany jeździec konkursowy ppłk Karol Rómmel w roku 1924 startował na VIII Olimpiadzie w Paryżu, zdobywając 10-te miejsce w konkurencji WKKW. Był najlepszy spośród polskich zawodników. Ale niezależnie od udziału Krechowiaka w zawodach hippicznych w pułku przyjął się zwyczaj, że kolejni dowódcy, w czasie różnych uroczystości występowali właśnie na Krechowiaku.
Przyjął się również specjalny ceremoniał przekazywania dowództwa pułku przez dotychczasowego dowódcę, nowemu. Podczas tej uroczystości, na placu koszarowym w Augustowie zbierał się cały pułk w szyku konnym, w linii szwadronów. Dotychczasowy dowódca podjeżdżał na Krechowiaku przed front pułku, przyjmował raport i witał się z pułkiem. Następnie żegnał się oznajmiając, że pułk obejmuje nowy dowódca, któremu pułk ma być posłuszny i wypełniać jego rozkazy. Następnie zsiadał z konia. Wtedy to przed front pułku podchodził poczet sztandarowy. Zdający pułk przyklękał przed sztandarem. Całując płat sztandaru żegnał się z nim. Brał sztandar od sztandarowego i wręczał nowemu dowódcy, który przyklękał, całował płat, składał przy sztandarze ślubowanie, a następnie przekazywał sztandarowemu. Z kolei dotychczasowy dowódca przekazywał nowemu dowódcy Krechowiaka. Nowy dowódca dosiadał go i podjeżdżał przed front pułku, obejmując na nim dowództwo. Trębacze grali marsza pułkowego.
Z Krechowiakiem wiązał się jeszcze inny zwyczaj. Każdy przydzielony do pułku oficer miał obowiązek złożyć ślubowanie. Ślubowanie to przyjmował na Krechowiaku, wyznaczony oficer.
W 1937 roku, w dwudziestą rocznicę powstania pułku, odbyła się uroczystość wręczenia pamiątek trzem żołnierzom, którzy nigdy nie zdjęli barw pułku. Byli to: mjr Jan Litewski, st. wachm. Bolesław Kruszewski i st. wachm. Antoni Silnik.
Czwartym weteranem był Krechowiak, który przed frontem pułku udekorowany został ozdobnym ogłowiem z odpowiednim napisem i z baretką za rany. W Augustowie stał w specjalnej stajni. Odwiedzali go stale oficerowie i szeregowi. Po raz ostatni wziął udział w święcie pułkowym 24 lipca 1939 roku. Padł ze starości w sierpniu 1939 roku. Został artystycznie wypchany i ubrany w taki sam rząd, jaki nosił pod Krechowcami. Umieszczono go na honorowym miejscu w jednej z sal Muzeum Wojska w Warszawie. Na pamiątkę tego konia, w czasie II wojny światowej, dowódca pancernego l Pułku Ułanów Krechowieckich II Korpusu Polskiego, jeździł na czołgu nazwanym Krechowiak.
Zarówno adiutant pułku, jak i kotlista mieli pod siodłami czapraki z amarantowego sukna, kroju huzarskiego tj. z zaokrąglonymi rogami z przodu, a ostro ściętymi i wydłużonymi z tytułu. Krawędzie czapraka obszyte były białą wypustką i białym lampasem szerokości 5 cm, naszytym w małym odstępie od wypustki. W tylnych rogach czapraka — monogram pułku „l UK" wycięty z białego sukna. Naturalnie, koń adiutanta w tym czapraku występował tylko w czasie uroczystości pułkowych.
Dla podkreślenia przywiązania Krechowiaków do swojego pułku, przyjął się zwyczaj honorowania żołnierzy trwałymi pamiątkami w postaci pierścieni. Jeden — Złoty Oficerski Pierścień Pamiątkowy ustanowiony został 24 lipca 1918 roku dla potrzeby utrzymania więzi przez oficerów pułku po demobilizacji Korpusu Polskiego (5 lipca 1918 roku). Drugi — Pierścień Honorowy 4 Szwadronu pułku, ustanowiono w początku 1922 roku za męstwo w zwycięskiej bitwie szwadronu, stoczonej pod Łaszczowem 3 września 1920 roku. Nadto, dla uczczenia zwycięskiej bitwy pod Krechowcami (24 lipca 1917 roku), ustanowiony został Ryngraf Pamiątkowy za 20-letnią nieprzerwaną służbę w pułku. Należałoby tu wspomnieć, że niezależnie od Złotego Oficerskiego Pierścienia Pamiątkowego z wygrawerowaną na nim lancą i proporczykiem, każdy zdemobilizowany oficer pułku otrzymywał dokument pamiątkowy z autografami swoich kolegów — oficerów oraz z ich adresami. Chodziło o to, żeby oficerowie nie tracili ze sobą łączności i... oczekiwali odrodzenia się pułku, w co wszyscy święcie wierzyli. Nastąpiło to niebawem rozkazem Szefa Sztabu Generalnego z dnia 4 listopada 1918 roku.
Zwyczaj honorowania zasłużonych Krechowiaków był kontynuowany w pułku odtworzonym w 1941 roku w Związku Radzieckim. Ustanowiony tam został i nadany w dniu 24 lipca 1942 roku (w dniu święta pułkowego) wszystkim oficerom służącym wtedy w pułku, Oficerski Pierścień Pamiątkowy.
Do tradycji należało, bezwzględne przestrzeganie zasad zawartych w trzech słowach, utrwalonych na sztandarze pułku: Bóg — Honor — Ojczyzna. Słowo Bóg — mówili Krechowiacy — to między innymi umiłowanie prawdy. Honor — to umiłowanie pułku, a Ojczyzna — to umiłowanie Rodziny. Przez Rodzinę Krechowiak rozumiał własną rodzinę i rodziny swoich kolegów. Dewizą tego było dbanie przez Krechowiaka o rodzinę, praca dla niej, kochanie jej.
Rozwody, rozwiązłe życie — nie miały w tym pułku miejsca. Wszelkie flirty i miłostki z żonami kolegów były nie do pomyślenia. Krechowiak, który do tej zasady nie dostosował się, musiał opuścić pułk.
Te wspaniałe dewizy wprowadzone przez Krechowiaków, przeniosły się do wielu pułków kawalerii. Miały kapitalny sens moralny, etyczny i kształtowały charaktery oficerów kawalerii.
Pułk patronował utworzonym w 1921 roku dwom osadom wojskowym na Wołyniu: Osadzie Krechowieckiej w pobliżu Równego oraz osadzie pułkowej w Bolesławicach. W Osadzie Krechowieckiej wybudowana została szkoła podstawowa, do której w 1936 roku uczęszczało 224 uczniów. Młodzież ta chodziła w beretach, na których naszyte były amarantowo-białe proporczyki l Pułku Ułanów Krechowieckich.
W roku 1921 powstało w Warszawie zrzeszenie byłych ułanów l Pułku Ułanów Krechowieckich, a w 1927 roku — również w Warszawie — zrzeszenie byłych oficerów pułku. Umiejscowienie siedzib zarządów tych organizacji w Warszawie było nawiązaniem do faktu, że po rozpoczęciu odtwarzania pułku w listopadzie 1918 roku, powołany do wykonania tego zadania płk Stefan Dziewicki, wy- znaczył właśnie Warszawę jako miejsce zbiórki oficerów i szeregowych z rozformowanego w lipcu tegoż roku l Pułku Ułanów I Korpusu Polskiego. Corocznie w Warszawie organizowane były reprezentacyjne bale pułkowe.
Pułk związany był braterstwem z 12 Pułkiem Ułanów i z 14 Pułkiem Ułanów. Pułki te wchodziły w skład tzw. VI „Żelaznej Brygady Jazdy" płk. Konstantego Plisowskiego i wyróżniły się w walkach stoczonych z bolszewikami pod Komarowem 31 sierpnia 1920 roku. Delegacje tych pułków corocznie brały udział w święcie pułkowym.
Poza tym braterstwem, wspólnie prowadzone walki w latach 1919 i 1920 związały pułk z 12 Pułkiem Ułanów Podolskich tak mocno, że oficerowie tych pułków w rozmowach prywatnych byli ze sobą na ty.
W pułku przyjął się jeszcze jeden zwyczaj, który przeniesiony został z kawalerii rosyjskiej. Była to, niezbyt pochlebnie świadcząca o oficerach, zabawa zwana stukulką. Polegała ona na tym, że zebrani w dość licznym gronie i w dość dużym pomieszczeniu (najczęściej w kasynie) oficerowie, zawiązywali swojemu koledze, który wyciągnął los, oczy. Wręczali mu nabity pistolet z pełnym magazynkiem, ustawiali go na środku sali, wygaszali światło i zajmowali miejsca wokół sali. Od czasu do czasu jeden ze stojących oficerów stukał w ścianę na wysokości ramienia. Na odgłos tego stuknięcia, oficer-strzelec kierował pistolet w stronę odgłosu i oddawał strzał. Zgodnie ze zwyczajem winien on strzelać na wysokości wyciągniętego ramienia. Nie wolno było strzelać wyżej. Naturalnie, po takiej zabawie, koszty doprowadzenia do pierwotnego stanu podziurawionych kulami ścian, pokrywali jej uczestnicy. Zabawa ta znana była też i w innych pułkach kawalerii, ale nie cieszyła się zbyt dużym zainteresowaniem.

A na zakończenie prawdziwa uczta duchowa . Zdjęcia Krechowiaków z lat 1916 -1917. Miałem zaszczyt skanować oryginały!!!! Mam pytanie do wszystkich! Czy ten dystyngowany siedzący ułan to Moscicki? Nie jestem pewien więć pomóżcie proszeMoże ktoś w swoich zbiorach ma jakąś ksiażkę z jego zdjęciem!


Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 19 gru 2006, o 11:02

Wypada mi w tym miejscu poprosić Kolegów kultywujących tradycje poszczególnych pułków ułańskich aby dodawali po każdym poście Kol. Jarosława (a mamy nadzieję, że omówimy wszystkie) wpis o swoim Stowarzyszeniu czy też Kole. Będzie to wspaniałe uzupełnienie.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 19 gru 2006, o 22:19

Na podstawie książki Stanisława Radomyskiego

2 PUŁK UŁANÓW GROCHOWSKICH IM. GEN. JÓZEFA DWERNICKIEGO (mp. SUWAŁKI)

Pułk nawiązywał do tradycji Pułku 6 Ułanów Księstwa Warszawskiego, z którego później powstał Pułk 2 Ułanów Królestwa Polskiego i szczególną pamięcią otaczał dowódcę tego pułku, płk. Józefa Dwernickiego, zwycięzcę w bitwie stoczonej 14 lutego 1831 roku z Rosjanami pod Stoczkiem. Kult dla szefa pułku, gen. Józefa Dwemickiego, objawiał się w zwyczaju, że na grobie generała w Łopatyni pod Brodami, corocznie meldowali się nowo mianowani oficerowie i podoficerowie w obecności dowódcy pułku lub jego zastępcy. W 1923 roku marszem pułkowym został Marsz Dwernickiego. W Muzeum pułkowym w Suwałkach znajdowała się gablota zawierająca kości ukochanego konia generała.
Poza sztandarem pułku z 1918 roku (z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej) ofiarowanym przez ludność Szepietówki, staraniem pułku w 1932 odtworzona została replika sztandaru Pułku 2 Ułanów z wojny 1831 roku. Odtąd na wszystkich ważniejszych uroczystościach poczet sztandarowy (l -ł- 5) występował z tą repliką, ubrany w mundury uszyte według wzorów z lat 1815-1831.
Należy tu jeszcze dodać, że rząd koński kotlisty stylizowany był na wzór staropolski. Ogłowie i napierśnik były gęsto nabijane guzami z białego metalu i ozdobione biało-granatowymi chwastami (jak barwy proporczyka pułkowego). Zaś na ogłowiu konia kotlarza osadzony był biało-granatowy pióropusz.
Należy tu zaznaczyć, że z wizerunkiem Matki Boskiej na sztandarze pułku, wiąże się pewien zwyczaj oraz zabawna histońa. Drugim dowódcą pułku, w okresie od marca 1918 roku do czerwca 1920 roku, po płk Stefanie Suszyńskim, był płk Mikołaj Waraksiewicz, były oficer kawalerii rosyjskiej. Gdy pułkownik Waraksiewicz przeszedł na dowódcę brygady i został generałem, nie tracił kontaktu z pułkiem i często go odwiedzał. Przyjęło się wtedy, że witał się z nim, wołając: „Czołem, ulani Matki Boskiej
Ta nazwa ułani Matki Boskiej tak się przyjęła, że świętem pułkowym był dzień 26 sierpnia — dzień Matki Boskiej Częstochowskiej. Wiąże się to z anegdotą zawartą w opowiadaniu gen. Waraksiewicza, który do marca 1918 roku był zastępcą dowódcy l Pułku Ułanów Krechowieckich.
W ostatnich dniach służby w tym pułku, generał (wówczas pułkownik) spał sobie spokojnie na kwaterze w jakiejś chacie, gdy nagle, w nocy... otworzyły się drzwi i weszła młoda, piękna kobieta. „Usiadłem na łóżku — opowiadał generał — i mówię do niej: Ty nie tu trafiła. Idź do młodych. Ja stary. A ona się odzywa: Uważaj, Waraksiewicz, bo ja Matka Boska. To ja jej mówię — ciągnął dalej generał — Czołem, Matko Boska! Wtedy Ona: Ty jutro będziesz dowodził białymi ułanami. I dajcie wiarę — kontynuował generał swoją opowieść — że na drugi dzień otrzymałem nominację na dowódcę 2 pułku ułanów!"
Generał był tak zakochany w swoim 2 pułku ułanów, że wiele lat później, żartobliwie mawiał: A jak przyjdzie po mnie kosciucha. znaczy śmierć, to ja jej powiem: ty idź a gauche (na lewo), a ja pójdę do swoich białych ułanów.
Przybywający do pułku młodzi podporucznicy po ukończeniu Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, musieli meldować się również chorążym i podoficerom, odznaczonym orderami Virtuti Militari.
Do zwyczaju, który utrwalił się w pułku, należało coroczne organizowanie rajdów konnych na znaczniejszych nawet odległościach, między innymi z Suwałk do Zakopanego, czy też z Suwałk do Krzemieńca. Były one inicjowane na pamiątkę przemarszu 2 Pułku Ułanów I Korpusu Polskiego w Rosji, z Ukrainy do Bobrujska, na koncentrację Korpusu. Pułk ten przebył wtedy odległość 550 km w ciągu 11 dni przez ogarnięty rewolucją kraj.
Na początku lat dwudziestych oficerowie pułku kultywowali zwyczaj noszenia małych (4,5 cm x 2 cm), emaliowanych proporczyków w barwach pułkowych z łańcuszkami, zawieszanych na guziku lewej górnej kieszeni ułanki (kurtki mundurowej). Proporczyki te nadawane były w wyniku tajnego głosowania, jako odznaczenie za wojnę 1918-1920 roku. Z chwilą wycofania z umundurowania ułanek, zwyczaj noszenia tych proporczyków wygasł zupełnie.
Dopiero w 1925 roku została wprowadzona w pułku odznaka pułkowa, noszona przez żołnierzy na lewej piersi, w odmiennych wersjach dla oficerów i dla szeregowych. W 1937 roku w odznace dla szeregowych wprowadzono barwny proporczyk pułkowy, wykonany z emalii. Elementem wychowania w tradycji pułkowej było m.in. przywiązanie żołnierzy pułku do barw.
Biało-granatowe barwy pułkowe interpretowano tak: barwa biała — to skromność w pracy i w życiu oraz prostota. Barwa granatowa — to powaga w pracy i solidność. Obydwie te barwy tworzyły jak gdyby jedność. A więc: wierność, wytrwałość, koleżeństwo bojowe, a na co dzień — prostotę czynów i myśli. Ta dewiza stała się zaczynem więzi łączącej całą kadrę pułku — oficerów służby stałej i podoficerów zawodowych. Na różne uroczystości organizowane przez podoficerów zapraszano delegacje oficerów i odwrotnie. Mogły to być bale i rauty, powitania i pożegnania kolegów lub dowódców, czy też zakończenie ćwiczeń.
W dni świąt państwowych i narodowych (3 maja i 11 listopada) oraz ważnych świąt religijnych, trębacze pułku grali pobudkę na ulicach miasta garnizonowego (Suwałk).
Drugiego dnia każdego miesiąca wszyscy oficerowie zbierali się w kasynie na wspólny obiad. Do zakąsek pito maksimum dwa (!) kieliszki wódki. Z kasyna oficerskiego nie miały prawa korzystać rodziny oficerskie, a tym bardziej osoby postronne. Jeśli chciano kogoś zaprosić do kasyna, należało o tym zgłosić zastępcy dowódcy pułku.
Natomiast kasyno było otwarte dla gości w czasie uroczystości święta pułkowego oraz w czasie organizowanych balów i zabaw. Bal w kasynie rozpoczynał się zwykle o godzinie 21.00. Na 15 minut wcześniej żony oficerów i rodziny oczekiwały dowódcę pułku w salonie obok sali balowej. Przed wyznaczoną godziną ropoczęcia balu, adiutant szedł po żonę dowódcy pułku. Wszyscy oficerowie ustawiali się w szeregu, w holu kasyna według starszeństwa. Gdy zjawił się dowódca, trębacze grali marsza pułkowego. Następnie dowódca witał się kolejno z oficerami, po czym oficerowie witali przybyłych gości i odprowadzali ich na górę. O godzinie 24.00 orkiestra grała mazura, a nad ranem — białego mazura. Około godziny 2.00 była przerwa. Trębaczy podejmował kolacją adiutant pułku.
W czasie święta Bożego Narodzenia w pułku pozostawało około 50% szeregowych służby czynnej. W dniu wigilijnym organizowano w pułku wspólną kolację w jadalni żołnierskiej, gdzie dowódca, po krótkim przemówieniu, dzielił się opłatkiem z każdym ułanem, całując go w oba policzki. Oficerowie w ten sam sposób dzielili się opłatkiem z ułanami swoich szwadronów i plutonów. Po wieczerzy wigilijnej oficerowie szli do swoich koni i wkładali im do żłobów kawałki opłatka. Taka była w pułku tradycja. Za oficerami szli do swoich koni ułani.
W 1922 roku w rejonie Włodzimierza Wołyńskiego założona została osada pułkowa, w której gospodarowało około 40 osadników, W sąsiedztwie znajdowały się inne osady wojskowe. Wspólnymi siłami osadnicy pobudowali kościół i szkołę w Ochnówce. Nadto opiekowali się grobami kolegów, poległych i pochowanych w Morozowiczach nad Bugiem. Innym jeszcze zwyczajem było opiekowanie się i odwiedzanie przez delegacje pułku szkół w Stoczku oraz w Łopatyni.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 20 gru 2006, o 20:55

Kto w kieliszku topi troski,
To jest drugi pułk Grochowski.
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 20 gru 2006, o 23:17

Czekam na reakcje kolegów ułanów w barwach 2 PU z Podkowy Leśnej. Może cos dodacie?
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Następna strona

Powrót do Pułki ułańskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Tablice Ramki Reklamowe Aluminiowe Plastikowe, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Producent Kopert, Koperty, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,
cron