Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.

Zwyczaje i obyczaje

Moderatorzy: Staszek, Moderatorzy

Zwyczaje i obyczaje

Postprzez Ułan świętokrzyski » 24 mar 2007, o 10:04

W tym temacie proponuję podyskutować na temat zwyczajów i obyczajów, które pozwalały tworzyć odrębność i wyższość kawalerii II RP nad innymi rodzajami broni. Na początek fragment książki Stanisława Radomskiego.


Kawalerię od innych rodzajów broni wyróżniały, w sposób szczególny, zwyczaje, obyczaje oraz różne odrębności. Niektóre wynikały z samej specyfiki kawalerii jako broni konnej, a niektóre sięgały do okresu I Rzeczypospolitej. Inne przywracały różne szczegóły z zachowań, mundurów i rzędów końskich kawalerzystów Napoleońskich, Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Jeszcze inne nawiązywały do zachowań Polaków, którzy przed przejściem do kawalerii polskiej służyli w armiach: rosyjskiej, niemieckiej i austriackiej albo do jednorazowych zachowań. Powtarzane, formowały „nowe" zwyczaje i obyczaje, które ukształtowały się w kawalerii polskiej II Rzeczypospolitej.
Trzeba tu podkreślić, że w wojsku II Rzeczypospolitej kawaleria odznaczała się wyraźną tendencją do tworzenia nie tylko obyczajowości własnej, ale i poszczególnych pułków, kultywowania zwyczajów i przywiązania do tradycji. Płynęło to nie tylko z dumy posiadania bogatego rodowodu historycznego, ale i z poczucia wyższości nad innymi rodzajami broni i przynależności niejako do elity wojska.
Należałoby tu sięgnąć do odrębności, które wyróżniały kawalerię w wojsku II Rzeczypospolitej od innych rodzajów broni i które mogły w pewnej mierze przyczynić się również do powstania tych zwyczajów i obyczajów.
Do odrębności, które wyróżniały kawalerię, poza samym charakterem tej broni konnej, należy zaliczyć przede wszystkim:
• niezwykłą barwność kawalerii w czasie przejazdów i defilad
• nieco inne zwyczaje nadawania odznak pułkowych
• marsze i zawołania pułkowe
• stopnie wojskowe rotmistrzów i wachmistrzów
• biegi myśliwskie i sporty konne
• piosenki na poszczególne pułki (żurawiejki)
• tzw. szlif kawaleryjski wpajany w szkołach oficerskich m.in. poprzez ,,cuk"
• „szampańskie" bale i zabawy
• szefostwa pułków
• przywiązanie do koni


DEFILADY

Szczególną odrębnością kawalerii była jej barwność, którą, nawiązywała do wojska okresów Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Uwidaczniała się ona najbardziej w konnych defiladach pułków kawalerii.
Od polowy lat dwudziestych w kawalerii obowiązywał szyk trójkowy.
Podczas defilad na czele pułku jechał poczet sztandarowy na siwkach lub na szpakach. W jego skład wchodziły dwie trójki. W pierwszej trójce jechali: z prawej strony dowódca pocztu (młodszy oficer), pośrodku — sztandarowy (starszy podoficer) i z lewej strony — podsztandarowy (młodszy podoficer). W drugiej trójce jechało trzech szeregowych asysty, którzy spełniali równocześnie rolę konio-wodnych, gdy poczet zsiadał z koni i występował chwilowo pieszo, np. podczas Mszy św. W czasie defilady w szyku pieszym, poczet sztandarowy pułku składał się również z dwóch trójek.
W poczcie sztandarowym tylko podoficer sztandarowy miał przez lewe ramię przewieszony bandolier, czyli ozdobną, szeroką wstęgę. Wprowadzony tuż przed wojną nowy wzór bandoliera był u dołu zakończony tuleją, w którą, w szyku konnym, wkładano okutą stopkę drzewców sztandaru. Zaś w pułkach, w których nie wprowadzono jeszcze tego wzoru, do prawego strzemienia siodła podoficera sztandarowego przymocowana była specjalna tuleja, o którą w czasie jazdy podtrzymywał on drzewce sztandaru.
Za pocztem sztandarowym, w szyku konnym, jechał pluton trębaczy, czyli orkiestra pułkowa na koniach średniego wzrostu i o spokojnym temperamencie, idealnie dobranych maścią — na siwkach lub na szpakach, to jest zgodnie z tradycją sięgającą zwyczajów wprowadzonych w pułkach jazdy Królestwa Polskiego. Choć były wyjątki. Na przykład w 3 Pułku Szwoleżerów Mazowieckich orkiestra pułkowa dosiadała koni karych. Zaś w 12 Pułku Ułanów Podolskich, przed samą wojną — izabellowatych (bułanych z siwymi grzywami), a w 9 Pułku Strzelców Konnych — bułanych.
Na czele orkiestry jechało 4 fanfarzystów. W 9 Pułku Ułanów Małopolskich fanfarzyści dosiadali koni karych, w 12 Pułku Ułanów Podolskich — najpierw siwków, a przed samą wojną — izabelowatych. W 9 Pułku Strzelców Konnych — również izabelowatych.
Do fanfar przymocowane były zwisające płomienie. Na przykład w l Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego płomienie zostały uszyte i wyhaftowane we Francji na wzór napoleońskich, złotymi i srebrnymi nićmi. Na malinowym podłożu, z jednej strony każdego płomienia, wyhaftowany był monogram „JP" w wieńcu laurowym ze wstążką Virtuti Militari u góry. Zaś na drugiej stronie płomienia był orzeł napoleoński z koroną, trzymający w pazurach wstążkę Virtuti Militari. Na brzegach obydwóch stron każdego płomienia wyhaftowane były obwódki z liści laurowych oraz wszyte złotawe frędzle.
W pułkach kotliści zwani też pałkierami, dosiadali koni siwych (ciemniejszych lub jaśniejszych), a czasem karych. Z kotłów, przymocowanych stelażami do siodeł kotlistów, zwisały ozdobne fartuchy. Wodze wędzidłowe wierzchowca połączone były ze strzemionami jeźdźca. Wodze munsztukowe kotlista zakładał za pas główny, aby w razie potrzeby, mógł je łatwo uchwycić. Rząd jego konia był ozdobny. Jego uwieńczeniem był pióropusz w barwach pułkowych umieszczony na głowie konia.
Konie orkiestr pułkowych okryte były pod siodłami barwnymi, sukiennymi czaprakami z wyhaftowanymi inicjałami czy też numerami pułków.
W czasie defilad orkiestranci ubrani byli w ozdobne mundury. Na epoletach oraz na rękawach mundurów nosili szamerunki nawiązujące do czasów Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. W niektórych pułkach nosili zwisające po lewej stronie od ramion etyszkiety oraz białe pasy główne, białe rękawice z mankietami, a czasem — barwne naramienniki. Kotlista 13 Pułku Ułanów Wileńskich dosiadał konia srokatego.

Te odrębności powodowały, że orkiestry pułków kawalerii zawsze odcinały się wyraźnie od reszty defilujących.
Plutony trębaczy liczyły od 16 do 30 orkiestrantów. Składały się w części z podoficerów trębaczy szwadronowych, z żołnierzy służby czynnej oraz z elewów, czyli z przedpoborowych, uczących się dopiero gry na instrumentach. Z chwilą dojścia do wieku poborowego, pozostawali w wojsku. Były to plutony nieetatowe i koszty ich wyposażenia w instrumenty muzyczne pokrywane były ze składek oficerów i podoficerów. Wyjątek stanowił pluton trębaczy l Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego (25 podoficerów zawodowych, nadterminowych i elewów), który specjalnym Rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych nr 35 z 1935 roku otrzymał etat z racji częstych reprezentacyjnych wystąpień w Warszawie.
Instrumenty tych orkiestr były lżejsze niż orkiestr pułków pieszych. Głównie dęte, blaszane — z wykluczeniem puzonów i walto-rni. W większości orkiestr pułkowych były dwa kotły, umocowane po dwóch stronach siodeł kotlistów.
Do instrumentów przywiązywane były kręcone sznury w barwach pułkowych, zakładane na ramiona przez trębaczy.
Plutony trębaczy w pułkach kawaleńi, poza nawiązywaniem do tradycji, posiadały również swoje zwyczaje. Na przykład jednym z nich było witanie innego pułku kawalerii jego marszem, czy też witanie marszem własnego pułku powracającego z manewrów, na kilka kilometrów przed wjazdem do koszar. Naturalnie, jeśli pluton trębaczy w czasie tych manewrów pozostawał w koszarach. W niektórych, jak w 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich, w czasie manewrów, plutony trębaczy zawsze były razem z pułkiem.
W czasie defilad za plutonem trębaczy odznaczającym się ubiorami orkiestrantów, jechały kolejne szwadrony. W każdym szwadronie konie były idealnie dobrane maściami. Oficerowie i szeregowi — w mundurach lub płaszczach. Na głowach — czapki z otokami pułkowymi.
Szwadrony defilowały w kolumnie trójkami, szóstkami, dwunastkami lub — czasem — w linii rozwiniętych plutonów. Pierwsze szeregi defilujących miały lance, na których powiewały przymocowane do grotów proporczyki w barwach pułkowych. Zaś drugie szeregi defilowały z wyciągniętymi na ramię szablami.
Barwa proporczyków na lancach oraz na kołnierzach kurtek i płaszczy (miniaturki) określała odrębność pułku.
Gdy w roku 1917 władze rosyjskie zdecydowały o sformowaniu z Polaków znajdujących się w Rosji I Korpusu Polskiego, w jego skład wszedł l Pułk Ułanów. W pułku wprowadzone zostały proporczyki amarantowo-białe. W ślad za nim proporczyki w odmiennych barwach, wprowadziły inne jednostki konne Korpusu. W późniejszym okresie, proporczyki w różnych barwach wprowadzone zostały we wszystkich broniach konnych II Rzeczpospolitej.
Proporczyki na lancach, obok otoków na czapkach, odróżniały z daleka defilujące pułki. To wszystko tworzyło niezwykły, malowniczy widok.
Defilady konne odbywały się w różnych tempach: w stępie, w ćwiczebnym kłusie albo w galopie. Zawsze przy idealnie wyrównanych szeregach i przy akompaniamencie dźwięków muzyki plutonów trębaczy, tętentu i parskania koni. Orkiestry dobierały swój repertuar tak, aby rytm granych utworów dopasować do naturalnego rytmu końskiego. Gdy defilady odbywały się w stępie lub w kłusie — orkiestry pułkowe grały polonezy, walce, skoczne polki, oberki i kujawiaki. Gdy w galopie — melodię lekkiej kawalerii Suppego.
Konie, ubóstwiające te melodie, zachowywały się jak baletnice.
To wszystko robiło na widzach oglądających defilady, mocne, niezapomniane wrażenie.
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez AWEK » 24 mar 2007, o 11:53

Może nie odnosi się to stricte do kawalerii II RP (choć w kilku miejscach odnosi się do jazdy), ale pozwala on spojżeć z innej perspektywy na Polską szkołę fechtunku.
Polecam artykuły porównujące szablę Polską i miecz Japoński. Część pierwsza poświęcona jest charakterystycze obu z tych broni osobno, tak więć nie zamieszczam. Druga natomiast dotyczy porównania technik walki. Mnie ten artykuł wydał się wielce interesujący, mam nadzieję, że wam również się spodoba:

"Szabla polska i miecz japoński cz.II
Porównanie funkcjonalno-konstrukcyjne szabli polskiej i miecza japońskiego.

Już europejski mistrz miecza Liechte-nauer uważał, według zapisów jego uczniów, że miecz jest królową wszystkich broni, a jego zasady mają zastosowanie do nauki innych typów walki orężem. Podobnie uważali polscy mistrzowie fechtunku szablą. Odpowiada to też podobnemu podejściu mistrzów miecza japońskiego. Szabla w Polsce, jak podaje Encyklopedia Staropolska Z. Glogera, stała się ukochaną bronią narodu, którą polski rycerz oddawał jeno wraz z życiem. Stosunek, jaki zachodził miedzy polskim szlachcicem a jego szablą był niepowtarzalny w Europie i odpowiadał jedynie tradycji japońskiej.

Formy fechtunku w Europie były zdominowane po pierwsze przez taktykę na polu bitwy, gdzie królowała walka zwartymi formacjami i gdzie pierwszeństwo dawano broniom miotającym, po drugie fechtunkiem przeznaczonym do turniejów i pojedynków indywidualnych. W Polsce częste wojny z Rusią, Turkami, Tatarami, i Kozakami, dysponującymi lekkozbrojnymi formacjami, które w bitwach często nie trzymały szyku, a lubiły walki w małych grupach lub indywidualne, sprawiły, że umiejętność walki szablą nabrała innego wymiaru.

Na podstawie lektury i analizy siedemnastowiecznych pamiętników dr W. Zabłocki stwierdza: większość opisywanych starć na szable z użyciem zaawansowanych form fechtunku dotyczy walki pieszej; na sto procent skutecznych trafień, blisko trzy czwarte wymierzonych było w rękę, a reszta w głowę przeciwnika; w walce stosowano wielokrotne zasłony i odpowiedzi; cięcia polską szablą bojową eliminowały przeciwnika z walki, rzadko go zabijając; walka konna szablą często stawała się pojedynkiem; Z doświadczeń dr. W. Zabłockiego z użyciem prawdziwej szabli husarskiej wynika, że w walce pieszej o wiele skuteczniejsza była szybka odpowiedź niż natarcie, które jest zawsze trochę sygnalizowane a przez to łatwiejsze do obrony. Trzeba tu zauważyć, iż czekając na atak przeciwnika ma się o wiele lepszą kontrolę nad własnym środkiem ciężkości. Odpowiada to ściśle zaawansowanym formom fechtunku mieczem japońskim i koncepcjom katsujinken. Przeciwnie było w walce z konia. Skuteczne było przede wszystkim natarcie, ponieważ broniący się nie mógł nadążyć z odpowiedzią powodując koniem i nie kontrolując dobrze dystansu, a także przede wszystkim z tego powodu, że atakujący będąc w ruchu przemieszczał się obok niego zbyt szybko. Jeśli konni wdali się w pojedynek i walkę kołową, to najtrudniejszymi do obrony były pchnięcia ze względu na brak możliwość kontroli i bronienia się dystansem. Z tego wynika jasny wiosek, że rozwinięte formy fechtunku były możliwe do stosowania jedynie w walce pieszej. Można powiedzieć, że fechtunek szablą japońską, jeśli chodzi o ataki na ręce, skupiał się na ruchu po prostej lub kole, dążącym w rozwiniętej formie do równoczesnego zamknięcia przestrzeni pomiędzy przeciwnikami, przeciwnie niż w szabli polskiej, gdzie wprawdzie ataki na dłoń stanowiły większość akcji zaczepnych, ale wykonywanych liniowo i na dystans.

Wszystkie działania w walce tak z mieczem katana jak i szablą polską można podzielić na pięć podstawowych grup: natarcia, czyli ruch do przodu uzbrojonych rąk lub ręki popartej pracą całego ciała, w celu trafienia przeciwnika bezpośrednio lub po wykonaniu odbicia albo wiązania; zasłany, czyli ruchy bronią, zasłaniają ce pole rażenia przed natarciem przeciwnym i omijające to natarcie; do tej grupy zalicza się leż techniki z unikiem; - odpowiedzi, czyli cięcia natychmiast po wykonaniu zasłon; - przeciwtempo, czyli cięcia lub pchnięcia w natarcie przeciwnika, które trafia przed jego zakończeniem; do tej grupy zalicza się też techniki z unikiem; - ataki nietypowe, czyli wykonywane inną częścią niż głownia, do tej kategorii zaliczamy również zwarcia i ode pchnięcia przeciwnika; W zależności od intencji nacierającego, rozróżniamy uderzenia, cięcia i pchnięcia. W szermierce sportową szablą i w kendo, sportowym spadkobiercą kenjutsu, cięcia praktycznie zaniknęły na rzecz uderzeń. W walce na polu bitwy, uderzenia sprowadzały się w obu broniach do ataków penetrujących typu tasakowego, na części ciała okryte uzbrojeniem ochronnym.

Cięcia dzielimy na bezpośrednie z nadgarstka, zamachowe z ramienia z łokcia i z nadgarstka. Cechą charakterystyczną walki bronią taką jak szabla czy miecz na Dalekim Wschodzie są techniki tnące wykonywane tak z ruchem głowni do siebie, jak i do przodu.

Pchnięcia dzielą się na: pchnięcie proste, pchnięcie po żelazie, pchnięcie wiązane. Pchnięcia lub cięcia po żelazie lub wiązane występują rzadko, jedynie w zaawansowanych odmianach kenjutsu. Krótkie, wystandaryzowane za czasów shogunatu Tokugawa ostrze miecza katana sprawia, że walczący znajdują się w stosunkowo małym dystansie, a tym samym mają mniej czasu na reakcję, co czyni te techniki niebezpiecznymi i dla wykonującego. Ponadto należy wyróżnić jeszcze pchnięcie: wyminięciem, wrzuceniem, okoleniem oraz bezpośrednie. Zarówno miecz japoński, jak i szabla polska, posiadały te same zalety co i wady. Jeśli chodzi o wady, to w zaawansowanej szermierce wykonywało się często ataki na ręce trzymające broń. Tak jako ataki zamykające jak i większym dystansie. Zarówno miecz katana ze swoją niezbyt obszerną tsubą, jak i szabla husarska ze swoim prostym kabłąkiem powodowała, że dłonie i przedramiona były bardzo narażone na kontuzje.

W mieczu japońskim starano się temu przeciwdziałać trzymając miecz w pozycji seigan tj. z rękojeścią bliżej strony omote, a z ostrzem w pozycji chudan odwiedzionym nieco poza linię środkową przeciwnika i skręconym nieznacznie w stronę ura. Od strony omote łatwiej było bronić dłoni przez pracę głowni. Tego mankamentu jednak nigdy do końca nie wyeliminowano.

W polskiej szabli husarskiej, aby przeciwdziałać możliwości ataku na dłoń i przedramię ręki trzymającej broń w pozycji niskiej, co odpowiadało mniej więcej pozycji chudan miecza japońskiego, postępowano na odwrót. Sztych głowni trzymano przy linii środkowej przeciwnika na wysokości gardła, a dłoń z kabłąkiem ją chroniącym skręcano na zewnątrz pozycji. Z czasem wyeliminowano częściowo tę niedogodność, przez wprowadzenie kosza lub tarczki. Jednak działo się to w czasach, kiedy zaczęła dominować broń palna i formy fechtunku stały się znów nieco prymitywne i bardziej odpowiadające walce konnej, jak w początkach tej broni. Zaniknął paluch, tak istotny dla zaawansowanej szermierki tą bronią i wręcz niezbędny dla szybkich cięć zwodzonych, wykonywanych z zamachem z nadgarstka lub łokcia. Niewątpliwymi zaletami obu broni była możliwość wykonywania nimi bardzo precyzyjnych i o nieznacznym luku cięć zwodzonych. W szabli husarskiej poprzez pracę tzw. palucha, tj. kciuka umieszczonego w specjalnym pierścieniu. W mieczu japońskim poprzez dźwignię dwóch dłoni trzymających luźno rękojeść.

W Japonii podstawową rolę odgrywały zawsze walki pomiędzy dwoma lub kilkoma przeciwnikami jako podstawa działań. Działanie formacjami pojawia się około polowy XVI wieku i nabiera znaczenia pod jego koniec. Ta forma prowadzenia walki zapewne by się rozwinęła i wymusiła zmiany w formach fechtunku poszczególnych ryu, gdyby nie zapoczątkowana w XVII wieku przez shogunów Tokugawa izolacja Japonii i czasy bez wojen, które trwały aż do drugiej połowy XIX wieku. Nic nie wiadomo też o wykonywanych nisko technikach szabli polskiej, osłaniających nogi lub wykonywanych z podpieraniem głowni w okolicach pióra, choć były one stosowane we wcześniejszych technikach miecza. Techniki te natomiast były i są obecne w fechtunku mieczem japońskim. Jak już wspomniano, w mieczu japońskim występowała wielość pozycji przyjmowanych przed lub w czasie wykonywani akcji zaczepnych, co odpowiada bardziej europejskiej szkole fechtunkiem mieczem obosiecznym niż szabli, w której praktyczne dominowały dwie pozycje. Wynikało to jednak ze sposobu trzymania broni. Zastawa szablą polską nie wytrzymałaby silnego cięcia z łokcia ważącego do trzech kilogramów miecza japońskiego, stosowanego na polu bitew. Mogła jednak doskonale współzawodniczyć z jego standardową formą, pochodzącą z czasów shogunatu Tokugawa. Walka konno też wyrównywała te różnice, bo broń podstawowe można było używać jedynie jednoręcznie.

Działanie na głownię przeciwnika w obu broniach poprzez odbicie jest podobne i powinno być krótkie, sprężyste i gwałtowne. W japońskim mieczu katana odbicie można było wykonać w bok, do góry lub na dół. Z ruchem do siebie lub do przodu. W szabli polskiej odbicia stosowano przede wszystkim w bok z ruchem do przodu. Ta grupa technik w mieczu japońskim nosi nazwę uchiotoshi waza.

Nacisk jest ruchem podobnym do odbicia, ale znacznie łagodniejszym. Jest to ruch pod kątem prostym do broni przeciwnika w przeciwieństwie do wiązania, które jest wzdłuż głowni przeciwnika. Ta grupa technik nosi w kenjutsu nazwę suriage waza.

Wiązanie jest to stosunkowo łagodny chwyt żelaza, który pozwala opanować linię środkową przeciwnika przez odpowiednią dźwignię własnej głowni, działającej na głownię miecza przeciwnika. Przeniesienie, polega na przemieszczeniu głowni przeciwnika, z jednej linii do drugiej. Jest rozwinięciem wiązania.

Skuteczna szermierka szablą wymagała, aby walczący w czasie ruchu do przodu czy do tyłu utrzymywał stale odpowiednią odległość i krył się. Najpewniejszym sposobem uniknięcia trafienia w mieczu japońskim jest unik przed natarciem przeciwnika związany z pracą ciała i działanie obronne związane z techniką broni.

Po wykonaniu zasłony broniący się powinien natychmiast odpowiedzieć własnym atakiem, zanim przeciwnik będzie w stanie uderzyć ponownie. Jednakże należy stale pamiętać, że atakujący jest już w ruchu i to jemu łatwiej jest ponowić atak chyba, że straci właściwą kontrolę środka ciężkości, lub zostanie do tego zmuszony przez sposób wykonania naszego działania obronnego.

Działania obronne to przede wszystkim zasłony, wśród nich możemy wyróżnić: Zasłony statyczne, zatrzymujące broń przeciwnika pełnym ruchem własnej broni, polegające na zasłonięciu pola trafienia w kierunku którego skierowane jest natarcie przeciwnika; Zasłony odbijające broń przeciwnika. Technikę wykonuje koniec głowni, a ręce trzymające broń pozostają w tej samej linii; Zasłony odbijająco-zatrzymujące broń przeciwnika; Zasłony ustępujące, wykonane po początkowym wiązaniu głowni przez przeciwnika, zwykle z unikiem; Zasłony chwytające, kiedy ruch zasłony idzie na spotkanie nacierającej głowni przeciwnika. Zasłony w mieczu japońskim mogą występować w formie oburęcznej i jednoręcznej. W szabli polskiej wyróżnia się sześć podstawowych zasłon. Dwie dodatkowe występują jedynie w mieczu japońskim i bronią kolan. Wykonuje się je zarówno stroną miecza omote jak i ura. Obok tej klasyfikacji dla fechtunku mieczem japońskim katana charakterystyczne są zasłony podwójne, wykonywane w sytuacji przełamywania i zamykania przestrzeni wokół przeciwnika, kiedy bronimy się z pozycji siedzącej przeciwko stojącemu przeciwnikowi, względnie po potknięciu lub upadku na kolano. Jedną dłonią trzymamy miecz, a drugą otwartą dłonią podpieramy grzbiet głowni. Stosuje się pięć rodzajów takich zasłon.

Teoria polskiej szabli zakłada, że zasłony statyczne są bardziej pewne i charakterystyczne dla rozwiniętej szkoły walki. Wynika to z liniowej techniki walki, przeciwnej do strategii miecza japońskiego, który preferował stały i czasami znaczny, wielokierunkowy ruch w walce. Ogólnie można powiedzieć, że celem zasłon statycznych jest zasłonięcie się przed atakiem przeciwnika i kontratakowanie, a zasłon odbijających jest otworzenie sobie drogi do efektywnego ataku.

Kolejna grupa technik wspólnych dla obu broni to tzw. odpowiedzi. W kenjutsu noszą one nazwę oji waza. Odpowiedzi, inaczej techniki kontrataku, są to cięcia lub pchnięcia następujące natychmiast po wykonanej zasłonie. Kierunki odpowiedzi po zasłonach statycznych mogą być różnorodne, podobnie jak kierunki natarcia. Natomiast odpowiedzi po zasłonach odbijających, kierowane są najczęściej na głowę, dłonie, pierś lub brzuch, ponieważ wykorzystują zawsze zamach zasłony. Przeciw-odpowiedź to działanie zaczepne wykonane po obronieniu się zasłoną przed odpowiedzią przeciwnika. Powtórzenie, w kenjutsu zwane nidan waza, to natychmiastowe przedłużenie pierwotnego natarcia. W tradycyjnym rozumieniu przejście od cięcia do cięcia jest właśnie przedłużeniem natarcia. Wykonywane najczęściej jako pchnięcia proste, bez cofania miecza. Można je określić jako wyprzedzenie odpowiedzi przeciwnika.

Ponowienie jest wznowieniem natarcia ze zmianą linii ataku, kiedy przeciwnik po zasłonie wstrzymał się z natarciem, np. głowa - zasłona – ręka; Wznowienie natarcia to natychmiastowe wykonanie drugiego natarcia, po przejściowym przyjęciu jednej z zasadniczych postaw szermierczych. Przeciwnatarcie to działanie w natarcie przeciwnika. To trafienie wyprzedzające natarcie przeciwnika. Szczególną jego odmianą jest obejście chwytu głowni, zwanego obejściem w tempo. Działanie zamykające to najważniejsza z technik oji waza w kenjutsu. Jest to pojedyncze przeciwnatarcie, które jednocześnie trafia i blokuje natarcie przeciwnika. Np. jako połączenie zasłony i odpowiedzi po głowni w jednym ruchu. W szabli polskiej to np. słynne cięcie nyżkiem. Przeciwnie niż w mieczu japońskim, który w swej najbardziej rozwiniętej formie fechtunku preferował zapanowanie umysłem nad przeciwnikiem i przyzwalał mu na pierwszy atak, bardziej liniowa, ale ruchliwa szabla polska lubowała się w technikach natarć złożonych. Natarcia złożone to: natarcia zwodzone, tj. kiedy poprzedza je jeden lub nawet kilka zwodów. Zwód to wykonanie pozorowanego cięcia lub pchnięcia mającego na celu wywołanie u przeciwnika zasłony, jej obejścia i trafienia w odsłoniętą część tułowia.

Kolejna grupa wspólnych technik to przeciwtempo, w kenjutsu uane debana. Przeciwtempo stosowane jest wtedy, gdy przeciwnik naciera z dużym zamachem, zbyt wolno, ze zwodami itp. i ma ono na celu trafienie go przed zakończeniem natarcia. Szczególnie skuteczne jest przeciw -tempo pchnięciem. W mieczu katana tempo stosowane było chętnie jako pchnięcie w krtań, cięcia bezpośrednie z góry, z boku lub od dołu z jednoczesnym wejściem w przeciwnika lub unikiem. Pchnięcia są bardzo skuteczną techniką, szczególnie jako przeciwtempo w starciu z przeciwnikiem, który stosuje cięcia zamachowe z ramienia. Pchnięcie jest szybsze niż cięcie.

Przeciwtempo w kenjutsu to też własne działanie wyprzedzające zwane shikake waza lub zamykające natarcie lub przeciwnatarcie przeciwnika. Można je wykonać przez zasłonę-odpowiedź suriage waza lub uchiotoshi waza; własne działanie wyprzedzające debana waza, katsugi waza; układem zasłon i odpowiedzią na przeciwnatarcie ze zwodem w ruchu natarcia hiki waza, tsuba zeriai; złożonym chwytem głowni; działaniem zamykającym na przeciwnatarcie zwodzone kaeishi waza.

Na zakończenie warto powiedzieć, co tak naprawdę odróżnia szablę polską od miecza japońskiego. Zapewne zaskoczeniem będzie, że nie bezpośrednia technika walki i nawet uwarunkowania historyczne, ale właśnie tło kulturowe, w którym się rozwijały.

Szabla polska była przed wszystkim techniką walki. Im trudniejsza w opanowaniu, tym wymagająca większego poziomu umysłowego. Nie miała jednak przełożenia bezpośredniego na intelekt czy przymioty ducha. Z tym ostatnim wiązało się bardziej osobiste męstwo czy odwaga, a nie sama technika ćwiczenia i stosowania wyuczonych zasad fechtunku. Wgląd w samego siebie, odnajdowanie w każdej czynności naszego pojęcia „duszy", to wynalazki ostatnich stu lat, kiedy tradycja białej broni już przeminęła. Sprawa z mieczem japońskim miała się na odwrót. Rozwijał się wraz z odnajdowaniem przełożeń wyższych poziomów filarów rozwoju intelektualnego japońskiego społeczeństwa na życie codzienne. I dlatego mógł przetrwać w niezmienionej postaci do dnia Źródło: Budojo
dzisiejszego." Artykuł z www.militaria.pl
Avatar użytkownika
AWEK
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 65
Dołączył(a): 2 mar 2007, o 22:46
Lokalizacja: Świętokrzyski Lublin

Postprzez Ułan świętokrzyski » 25 mar 2007, o 09:11

Ciekawe! Chociaż dla mnie niezbyt zrozumiałe! Ten artykuł bardzie by pasował w temacie uzbrojenie. Albo może stworzyć nowy temat historii sztuk walki kawalerii!
Warte jednak przypomnienia, jak to drzewniej nasi przodkowie w polu stawając szablą robili! Niestety, dawne to już czasy, kiedy szkolono się w fechtunku pieszo lub konno! Obecnie te tradycje odżywają w Bractwach Rycerskich, ale o ty więcej może powiedzieć Tigo!
We współczesnych środowiskach kawaleryjskich nauka władania bronią białą prowadzona jest według przedwojennych regulaminów kawalerii, gdzie ułana uczono czterech podstawowych cięć i pchnięć! I również jest to nauka na zasadzie z „ojca na syna”. Kiedyś w latach 60 i 70-tych przedwojenni ułani uczyli tego entuzjastów ze studenckich klubów jeździeckich i konnych drużyn harcerskich! Teraz ci panowie w wieku od 40 do 60 lat starają się to przekazać innym! Chociaż trzeba przyznać, że w tzw. grupach kaskaderskich prezentowane są już bardzo ciekawe umiejętności robienia szablą i lancą. Młodzi ludzie przychodzący do takich środowisk zaczynają jak średniowieczni giermkowie uczyć się wszystkiego praktycznie od bardziej doświadczonych „rycerzy”. A swoją drogą niewielu młodych ludzi garnie się do środowisk kawaleryjskich! Za dużo wyrzeczeń i życia według zasad! (Przynajmniej tak powinno być!) Znacznie wygodniej iść w kierunku powszechnie lansowanego konsumpcyjnego stylu życia
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30

Postprzez Lucas » 11 mar 2008, o 23:07

A co możemy powiedzieć o balach ułańskich?
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Ułan świętokrzyski » 11 mar 2008, o 23:18

Fragment książki Stanisława Radomyskiego

Bale u kawalerzystów
W każdym garnizonowym mieście były określone lokale, w których mogli przebywać wojskowi. Oficerowie z reguły uczęszczali do lokali wyższych kategorii. Woleli jednak kasyna oficerskie, w których czuli się swobodniej. Jeden z Najwspanialszych Kawalerzystów II Rzeczypospolitej gen. bryg. Bolesław Wieniawa Długoszowski twierdził, że rasowy kawalerzysta winien cenić i wielbić trzy „k": konia, koniak i kobietę. Poza tym kawalerzysta powinien być „pistoletem", zdolnym do tańca, wypitki i różańca. A ci, którzy stronili od zabaw i kasynowych posiedzeń przy kieliszku oraz toczonych pogawędek o „starych Polakach", unikali życia towarzyskiego, nie byli dobrze widziani wśród kolegów. Złośliwie mówiono o nich: „zardzewiałe pistolety".
W ciągu roku korpus oficerski pułku organizował kilka większych, reprezentacyjnych balów, a w karnawale również wieczorki taneczne, które odbywały się nie tylko w soboty, ale także we środy, w czwartki i w niedziele. Bale i zabawy oraz wieczorki taneczne organizowane były nie tylko przez kawalerzy stów. Więc zdawałoby się, że te imprezy nie powinny różnić się od tych u piechocińców, artylerzystów czy lotników.
A jednak. O ile bale organizowane w pułkach piechoty czy artylerii rozpoczynały się przeważnie polonezem, który prowadził dowódca pułku, to bale w pułkach kawalerii rozpoczynały się marszem pułkowym. Nadto organizacja, klimat i atmosfera spotkań kawalerzystów oraz nastrój beztroski, fantazja i szampański humor biorącej w nich udział młodzieży oficerskiej i podchorążackiej, zadziwiały wszystkich. Panie, powracające z balów i zabaw oraz wieczorków organizowanych w kasynach oficerskich chwaliły się, że nigdzie nie bawiły się tak dobrze, jak u kawalerzystów. Tajemnica, a właściwie przyczyna tych zachwytów była prosta.
Zabawy te były zawsze świetnie przygotowane. Przed każdym balem organizatorzy pilnie śledzili listę zaproszonych pań. O ile dama była osobą młodą, w dodatku ładną i z wdziękiem, nie interesowano się nią. Zakładano z góry, że będzie miała powodzenie. Natomiast jeśli ze względu na wiek i urodę przypuszczano, że może bawić się źle, organizatorzy przydzielali dyskretnie do jej towarzystwa młodego oficera lub podchorążego. Otrzymywał on konkretne zadanie: robić wszystko, żeby dama, którą ma się opiekować, bawiła się wyśmienicie. Czasem ustalano „kolejkę" młodych oficerów i podchorążych do obsługiwania damy. Nad sprawnym zabawianiem tych pań przeważnie czuwali: zastępca dowódcy pułku lub adiutant. Te właśnie damy najgorliwiej chwaliły zabawy w kasynach oficerskich. One robiły zawsze naszej kawalerii najlepszą reklamę! Przeważnie po północy, gdy uszczęśliwione powodzeniem, jakie miały na zabawie, udawały się do domów, zwolniona z obowiązków młodzież oficerska dopiero zaczynała beztrosko bawić się, często aż do białego rana.
Dla oficerów-kawalerów, którzy bywali w wielu zaprzyjaźnionych domach, zabawy te były doskonałą okazją do rewanżu. Reprezentacyjne bale kawaleryjskie rozpoczynały się obowiązkowo marszem pułkowym, a następnie dowódca pułku zapraszał wszystkich do poloneza. O północy tańczono pierwszego mazura, a nad ranem bal kończył się białym mazurem. Bufety uginały się od różnych przekąsek i gorących dań. Spośród wódek, największym powodzeniem cieszyła się czysta złamana Vermouth'em i czysta biała 45% silnie zmrożona (mówiono, że to ułańska). Bufety dla zaproszonych gości były bezpłatne. Zwracano uwagę, aby nikt z gospodarzy nie przekroczył miarki w spożyciu alkoholu. Przyjął się wśród kawalerzystów taki zwyczaj: Gdy starszy stopniem zauważył, że młodszy stopniem ma już dosyć, trzymając kieliszek z trunkiem zwracał się do niego słowami: Pana zdrowie, panie poruczniku (czy rotmistrzu). Oznaczało to, że owemu oficerowi nie wolno było pić więcej. A jeśli na taki ostatni toast było już za późno, delikwent odprowadzany był przez kolegów do domu lub do gościnnego pokoju. W pułkach kawalerii, w czasie różnych spotkań towarzyskich, pierwszy toast musiał być wzniesiony za pułk. Przed jego spełnieniem zebrani, trzymając w prawych | dłoniach kielichy napełnione winem i szampanem, podnosili wskazujące palce do góry. Oznaczało to podkreślenie braterstwa i koleżeństwa, wyrażonego w słowach: Jeden za wszystkich — wszyscy za jednego.
Gdy towarzystwo rozchodziło się do swoich mieszkań, pito rozchodniaka, czyli ostatni kieliszek, zwany wśród kawalerzystów strzemiennym. Nazwa ta wywodziła się stąd, że kawalerzyści po takich spotkaniach wsiadali na koń używając strzemion. Nie próbowali wtedy „adiutanckich" wskoków, których uczono ich w szkołach oficerskich;
Słowo strzemienny zadomowiło się wkrótce w polskim słownictwie na dobre.
Niezbyt chwalebny był zwyczaj wkupywania się do grona oficerskiego pułku młodego oficera, przybyłego po ukończeniu Szkoły Podchorążych Kawalerii. Polegał on na tym, że w czasie koleżeńskiego spotkania w kasynie oficerskim wkupujący się, przeważnie pod presją starszych kolegów, zmuszany był do wypicia za pułk, ustawionej na tacy lub na klindze szabli, baterii małych kieliszków czystej (dobrze zmrożonej) wódki. Liczba ustawionych kieliszków odpowiadała czasem numerowi pułku, do którego młody oficer przybył. Rzecz charakterystyczna, że ten kawaleryjski zwyczaj przyjął się szczególnie w pułkach o wysokiej numeracji! Delikwent, decydujący się na służbę w nich, musiał mieć rzeczywiście mocną głowę.
Należałoby przypomnieć tu jeszcze jeden zwyczaj, respektowany przez wszystkich oficerów kawalerii. Gdy młodszy stopniem oficer przychodził wraz ze starszym od siebie stopniem do restauracji czy kawiarni, zwyczajowo cały rachunek płacił ten drugi, starszy. Jednakże, siadając do stolika, młodszy stopniem mógł prosić starszego kolegę o pozwolenie uregulowania swojej części rachunku. Dopiero wtedy, gdy otrzymał taką zgodę, mógł zapłacić.
Miłe i sympatyczne tradycje balów kawaleryjskich kontynuowane były w czasie trwania manewrów jesiennych. Wtedy ich organizatorami były gościnne dwory ziemiańskie, w których lub w sąsiedztwie których, zatrzymywały się na kwaterach pułki kawalerii.
Na te bale zapraszani byli z reguły wszyscy oficerowie pułku oraz obowiązkowo, wszyscy podchorążowie, którzy w tym czasie odbywali praktyki. Wtedy, wyjątkowo, obowiązywały ubiory polowe. I tu również stosowana była twarda zasada: asystowania starszym damom, według z góry ustalonej kolejności przez młodzież oficerską i podchorążych.
Na bale zjeżdżało się całe okoliczne ziemiaństwo, naturalnie, wraz z córkami. Bale te odbywały się w przestronnych, dworskich salonach, oświetlonych zwisającymi z sufitów żyrandolami z lampami naftowymi oraz świecami, obsadzonymi w kinkietach na ścianach. A otaczające te dwory ogrody i parki ozdobione bywały różnokolorowymi lampionami. Wtedy, przytulne altanki i zakątki w ogrodach i parkach, stanowiły romantyczne wytchnienie dla miejscowych panien, zakochanych w kawalerii, w młodzieży oficerskiej i podchorąźackiej...
Ale podczas tych balów zdarzały się różne kłopotliwe sytuacje. Opowiadał mi jeden z kolegów pułkowych, że w czasie manewrów na Pomorzu, oficerowie pułku zostali zaproszeni przez właścicielkę majątku na bal. Ponieważ niektórzy z nich znani byli z niewybrednego słownictwa, dowódca przed udaniem się do dworu zarządził odprawę oficerską i przestrzegł przed używaniem tego wieczoru niecenzuralnych, stajennych słów... O umówionej godzinie oficerowie wraz z dowódcą przyjechali konno do majątku, konie oddali luzakom i z uroczystymi minami weszli do salonu, rozglądając się dookoła. Zastali tam młodą, przy stój ą i uroczą gospodynię, która właśnie kończyła wkładanie ostatnich świec do kinkietów.
Przypatrywali się jej z zachwytem i na razie z powagą. Po chwili we wszystkich kinkietach świece zostały już osadzone. W ręku gospodyni pozostała tylko jedna (ostatnia) świeca. Wtedy pani domu zaczęła nerwowo, z niepokojem, rozglądać się dookoła z obawą, czy nie pominęła któregoś kinkietu. Zatroskana szepnęła bezwiednie:
— Gdzie jeszcze tę świecę włożyć?
Poważne miny oficerów nagle rozjaśniły się. Wyraźnie zanosiło się na to, że padnie teraz jakaś niecenzuralna podpowiedz.
Ale w tym momencie dowódca opanował sytuację, podrywając na baczność oficerów rozkazem:
— Panowie oficerowie! Ani słowa!
W ten sposób incydent, na który się zanosiło, został zażegnany.



Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2633
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30


Powrót do Pułki ułańskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Tablice Ramki Reklamowe Aluminiowe Plastikowe, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Producent Kopert, Koperty, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,