Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.

Wielka Rewia Kawaleryjska w 1933 roku w Krakowie

Moderatorzy: Staszek, Moderatorzy

Wielka Rewia Kawaleryjska w 1933 roku w Krakowie

Postprzez Lucas » 9 wrz 2009, o 09:14

"Niżej drukujemy zapis odczytu płk Plisowskiego z okazji Święta Kawalerii 13 października 1957 r. 2 Domu Marynarza (13, Chelsea Embankment) w Londynie.

Proszę o wzbudzenie w wyobraźni tła, na którym postaram się opowiedzieć o Rewii Kawaleryjskiej. Odtwórzmy sobie krajobraz polskich pól i wsi w krasie naszej złotej jesieni, kiedy to pokładzione skiby srebrzą się nicią babiego lata, a sprzątnięte rżyska złocą się w blaskach jesiennego słońca, gdy drzewa nie ogołociły się jeszcze z żółto-brązowych liści.

Proszę wyobrazić siebie w roli tych wszystkich, którzy brali udział czynny w tej wielkiej Rewii, a więc proszę dosiąść wiernego przyjaciela rumaka, wchodząc w rolę wykonawcy co też zmusza nabrania fantazji kawaleryjskiej czy też przedzierzgnąć się w zachwyconego widza, obserwującego szeregi pięknych kawalerzystów. Wyobraźnia nasza nas przenieść się do Krakowa, a w nim i na jego tle podziwiać i entuzjastycznie witać sławną jazdę naszą, kiedy to szwadronami rozwiniętymi defilować będzie na błoniach krakowskich.

Na wstępie jednak przenieśmy się do rejonów wyjściowych naszych pułków, czy to będą stałe garnizony, czy też rejony przedobozia, gdzie zastał nas rozkaz o udziale w Rewii Krakowskiej.

Angielskim tutaj kilka słów o pogodzie. Ostatnie dni września i pierwsze października były jakby wymarzone i dane nam przez Stwórcę dla podkreślenia spełnionego przez nas i przez Kraj wielkiego, pokojowego wyczynu konnego, celem którego było uczczenie naszego sławnego przodka, który nieśmiertelnie wsławił jazdę polską w okazji wiedeńskiej.

Złota jesień – dwanaście pułków jazdy naszej ruszyło ze swych rejonów gwiaździstym zagonem na Kraków.

Trzeba tu dla porządku dodać, że uprzednio zostały naruszone nietykalne zapasy „Mob”. Tajemniczość ich została naruszona tym, że na wszystkich kołnierzach naszyto proporczyki, reprezentujące nasze, drogie sercu każdego kawalerzysty barwy pułkowe.

Pułki były w składzie: poczet sztandarowy, pluton trębaczy, 3 szwadrony liniowe a. 3 plutony i pluton ckm – 6 karabinów maszynowych, no i niezbędny tabor bojowy. Wszystkie pułki miały w przybliżeniu tę samą ilość kilometrów do przebycia, o tej samej godzinie wyruszyły, miały obiad i przybycie na nocleg. Dzienny marsz 40 km. Ogółem 4 dni marszu. Pewien rozkład jazdy był niezbędny, chociażby dlatego, aby ludność wiedziała, kiedy i którędy będziemy maszerować. Trzeba przyznać bezstronnie, że witano nas szczerze i serdecznie, nawet entuzjastycznie. Nasze ułańskie oko miało też na czym spocząć. Miasteczka witały nas bramami triumfalnymi, orkiestrami, zebraniami masowymi. Pamiętam, jak przed jakimś miasteczkiem dopędził nas goniec wiejski na „spienionym ” rowerze, że pan wójt proszą, że jeszcze nie jechać, bo się jeszcze muzyka nie zebrała. Wieczorami na postoju były wesołe potańcówki...

W czasie marszu wykorzystywaliśmy wolne pola i łąki dla przećwiczenia w marszu defilady. Sam osobiście dla zgrania się prowadziłem defiladę, zaś któryś z oficerów defiladę przyjmował, a później omawiał z nami swe uwagi. Metoda ta była bardzo dobra, dużo lepsza niż próbne defilady w przeddzień właściwej parady.

Po 4 dniach marszu, prawie równocześnie 12 pułków jazdy osaczyło Kraków ze wszystkich stron.

Zakwaterowano nas w podmiejskich gminach, gdzie witano nas chlebem i solą, przy licznym bardzo udziale miejscowej ludności. 10 PSK w gminie Bierzanów, pułk 3 Ułanów bodajże w słynnych Bronowicach. W mojej gminie witał mnie wójt, dawny wachmistrz z 14 Pułku Ułanów – naturalnie jasnym jest, że postój mieliśmy wysoce mokro-entuzjastyczny, a też nikomu nic nie brakowało – ni ludziom ni koniom.

Ułani zachowywali się wzorowo i zadowolenie było ogólne i wzajemne. Chleb, sól, zabawy swoją drogą, a pucowanie koni, rzędów końskich i butów – swoją drogą. Zapał do tej pracy był wielki i to do tego stopnia, że np. moje buty od Niedzińskiego nie powstydził się wyglancować mi śp. Porucznik Pawlikowski Ludwik, kiedyś prymus szkoły w Grudziądzu.
Szybko, wesoło i na „tarciu” zbiegło kilka dni pokojowego oblężenia Krakowa i nadszedł wreszcie dzień 6 października.

Pochmurny wczesny ranek szybko zmienił się w przepiękny słoneczny jesienny dzień. Radość i wprost entuzjazm panował ogólny.

W pewnych wyznaczonych godzinach pułki wyruszyły z miejsc swych postoju i wszystkie równocześnie podążały w kierunku rynku krakowskiego. Tam skrzyżowały się wszystkie kolumny, lecz organizacja przemarszu była tak sprawna, a wykonanie marszu tak precyzyjne, że nie było wypadku zatrzymania lub harmonijek w kolumnach. Ze wszystkich stron rozlegały się dźwięki melodii, granych przez 12 orkiestr kawaleryjskich. Połyski instrumentów muzycznych pomnażały blask promieni słonecznych.

Kraków przybrał odświętną szatę od dekoracji ulic barwami państwowymi począwszy na ubiorach publiczności kończąc. Wiele ludzi było ubranych w stroje ludowe. Ulice przepełnione Krakowiakami i tysiącami przybyłych widzów z różnych stron Polski.

Pułki na błoniach ustawiły się naprzeciwko trybun, w kolumnach szwadronów rozwiniętych. Na prawym skrzydle ugrupowania stanęły pułki dekorowane Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy, a więc: 1 Szwoleżerów, 7 i 15 Ułanów oraz 20 Pułk Ułanów im. Króla Jana III Sobieskiego. Na lewym skrzydle pozostałe pułki, a mianowicie: pułki Krakowskiej Brygady Kawalerii – gospodarze. W centrum 17 i 24 Pułk Ułanów oraz 1, 10 i 4 pułki strzelców konnych. Nad całością komendę sprawował inspektor armii gen. dyw. Gustaw Orlicz-Dreszer.

Trybuny: p. Prezydenta Rzeczypospolitej, dostojników państwowych, korpusu dyplomatycznego, ozdobione były festonami o barwach narodowych i stylizowanymi orłami. Poniżej trybuny p. Prezydenta RP, ale nieco wprzód wysunięta była trybuna Marszałka Piłsudskiego, jako odbierającego defiladę. Po prawej ręce od tej trybuny były miejsca dla generalicji i dla attaches wojskowych. Naprzeciw trybun, a po obu bokach ugrupowania kawalerii – organizacje społeczne i b. woskowych.

O godz. 12 00 ukazał się samochód wiozący Marszałka Piłsudskiego. Rozległy się niemilknące wiwaty powitalne na cześć Marszałka. Wszyscy na trybunach powstali i wszędzie odkryły się głowy. Trębacze grają hymn narodowy, a z piersi ułańskich zerwał się potężny okrzyk „Niech żyje!”

Marszałek Piłsudski odebrał raport od dowódcy całości, a następnie wolno przejeżdżając wzdłuż frontu odbierał raport kolejno od każdego z dowódców pułków.

Po przeglądzie pułki rozpoczęły przegrupowywać się do defilady. Dostojnicy z Marszałkiem udali się do namiotów na śniadanie, po czym ponownie wszyscy zajęli miejsca na trybunach.

Godzina 1245 . Przybywa p. Prezydent Rzeczypospolitej, witany entuzjastycznie. Marszałek Piłsudski nakazuje rozpoczęcie defilady. Ukazuje się sylwetka d-cy całości na pięknym kasztanie, za nim wyłaniają się kolejno w kolumnach plutonów rozwiniętych. Defilada w kłusie. Trębacze w galopie. Zajeżdżają na swoje miejsca naprzeciw odbierającego defiladę. Sztandary chylą się przed panem Prezydentem i Marszałkiem Piłsudskim. Pułki witane były burzą długo niemilknących oklasków i okrzyków.

Po defiladzie pułki pomaszerowały znowu przez miasto, tylko już innymi ulicami. Towarzyszyły im dalsze gromkie wiwaty.
Po zakończeniu, nazwijmy tej konnej części całej uroczystości, miało miejsce cały szereg innych momentów już mniejszej wagi.

Trębacze 12 – tu pułków kawalerii koncertowali w 12 różnych miejscach miasta i przedmieścia.

Pułki na kwaterach miały urządzone obiady staraniem gmin, wspólnie z miejscową ludnością. Oficerowie mieli obiad w kasynie garnizonowym w obecności Marszałka Piłsudskiego. Pułki przy stołach były całkowicie wymieszane. Było tylko jedno przemówienie na cześć Marszałka, po czym Marszałek wychylił pucharek na część polskiej kawalerii.

Przedstawienie galowe również w obecności Marszałka Piłsudzkiego w teatrze Słowackiego z udziałem innych dostojników państwowych. W lożach, a również w pierwszych miejscach zasiadła generalicja i starszyzna kawaleryjska. Oficerowie z pułków biorących udział w defiladzie zasiedli w krzesłach parteru, a byli rozmieszczeni w sposób dowcipny: w 3 i 4 – tym rzędzie foteli zasiadło 12 – tu dowódców pułków, zaraz za nimi w trzech rzędach dowódcy szwadronów, a dalej w głąb według starszeństwa aż do najmłodszych podporuczników włącznie. A więc każdy pułk w jednej kolumnie po jednemu.

Raut wydany przez pana Prezydenta RP na Wawelu. Każdy z oficerów otrzymał imienne zaproszenie z kancelarii Prezydenta.

Mury wawelskie rzeczywiście oświetlone nocnymi lampami przedstawiały się piękne i potężne. Wszystkimi dostępnymi, a ściśle określonymi wejściami śpieszyli zaproszeni na rzadko przydarzającą się uroczystość, zwłaszcza oficerowie z małego garnizonu. Wewnątrz wszyscy byli rozgrupowania po szeregu komnat i sal, ale wszędzie przeważnie byli przedstawiciele każdego stanu w pewnym procentowym podziale. Pan Prezydent w otoczeniu Marszałka i szeregu dostojników państw, przeszedł przed wszystkie sale w ten sposób witając gości. Poszczególne grupy dołączały do orszaku p. Prezydenta, by w końcu znaleźć się przy suto zastawionych stołach biesiadnych. Zaraz po północy uroczystość zakończyła się i wszyscy podążyli w cichą pogodną noc jesienną do swoich kwater, pełni wrażeń i zachwytu tym, co widzieli i co było ich udziałem w tym jednym dniu.

Całość uroczystości krakowskich wypadła imponująco okazale i podniośle. Wzięły w nie udział wszystkie stany, a wojsko było reprezentowane tylko prze kawalerię, gdyż była to uroczystość Jej chwały. Naczelny Wódz, Marszałek Józef Piłsudski, powołując 12 pułków kawalerii na tę piękną i głęboką uroczystość, dał tym samym wyraz swojej ocenie tej naszej sławnej pięknej i zwycięskiej broni.

Gdy jesteśmy już razem na tym święcie kawalerii, święcie naszej ukochanej broni, wspominając równocześnie te wspaniałe dni defilady krakowskiej, nie od rzeczy będzie przypominać szereg naszych konnych wyczynów, wyczynów z okresu naszej pamięci. Z naszym bezpośrednim udziałem.
Rok 1920. Zagon na Koziatyn, wielka kawaleryjska bitwa pod Komarowem, przechylająca szalę zwycięstwa na naszą korzyść i w reszcie zwycięski zagon na Krosteń. Jest to jakby postawienie zwycięskiej kropki nad zakończeniem działań wojennych 1920 – roku zakończeniem naszych bojów o niepodległość. A potem wspaniała defilada tegoż zwycięskiego Korpusu Jazdy Polskiej płk Rómmla – również 12 pułków jazdy i licznych dyonów artylerii konnej.

Przyszła druga wojna światowa, która w końcu przesadziła ułana z wiernego druha-konia na motor pancerny. Ale nim się to stało, to zdążyliśmy w pamiętny nam wrzesień jeszcze odbyć kampanię konno i to w większych masach czy to w zgrupowaniu generała Andersa, czy generała Podhorskiego, z których każde składało się z niemniej niż 6-ciu pułków kawalerii i wiernej siostrzycy artylerii konnej.

Jak sięgniemy pamięcią wstecz do najdawniejszych czasów, to wszędzie i zawsze cechowały naszą jazdę – wielka tradycja, wielka siła ducha i nie mniejsza wola zwycięstwa. Te piękne cechy towarzyszyły nam kawalerii zawsze, niezależnie od przemian strategicznych, taktycznych, czy jakichkolwiek innych. I teraz gdy byliśmy uczestnikami czy tylko świadkami przesadzenia kawalerzysty z konia na motor, stwierdzamy, że nic z tych nadzwyczajnych, wprost przez Boga nam danych cech kawalerii i wspólnie artylerii konnej – nic nie zostało uronione.

Jak dawniej konne, tak ostatnio pancerno-motorowe masy kawalerii tratowały wroga, czy też po odniesionych zwycięstwach chwalebnie defilowały. Zawdzięczamy to w zasadniczej mierze temu, że przy tej zmianie przewodzili nam kawalerzystom dowódcy tej miary i tej wysokiej klasy, jak generałowie Anders i Maczek.

Dzisiaj gdy stoimy o schyłku naszej kawaleryjskiej drogi, pomimo wielkich przeciwności, które tak bardzo sprzysięgły się przeciwko nam, wydaje się, że w dalszym ciągu, nie tracąc nadziei możemy powiedzieć sobie, że łaski Boga przyjdzie taki czas, kiedy nasza KAWALERIA odtworzy się w pełni chwały i sławy ich nieśmiertelnych tradycji.

płk Kazimierz Plisowski

(„Przegląd Zrzeszenia Kół Pułkowych Kawalerii”. Londyn, 24 grudnia, nr 8/1957)"

Tekst pochodzi ze strony: http://www.npk.dobroni.pl/
Avatar użytkownika
Lucas
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 811
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 13:22
Lokalizacja: ułan Kawalerii KOP (8 PU) z Nowego Sącza

Postprzez Dowódca » 12 wrz 2009, o 22:29

Witam,

Postanowilem opublikowac w sieci notatki Kazimierza Langiego, kawalerzysty z Powstania Styczniowego, bedace w osiadaniu mojej rodziny: http://web.me.com/rowro/Inne/Notatnik_ulana.html

Byc moze zainteresuje to osoby zajmujace sie historia jazdy polskiej. Poniewaz nie znam zawartosci sieci dotyczacej tego tematu, czy moglbym prosic o pomoc polegajaca na umieszczeniu linku do tej strony na odpowiednich grupach dyskusyjnych, forach etc. tak, aby zawartosc dotarla do zainteresowanych?

Pozdrowienia
Roch Wroblewski
rwroblew@me.com
?
Avatar użytkownika
Dowódca
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 154
Dołączył(a): 9 mar 2006, o 11:20

Postprzez Ułan świętokrzyski » 15 wrz 2009, o 04:56

Ściągnąłem spakowane pliki i zacząłem czytać! Rewelacja! Jakby człowiek cofnął się w jednym momencie o 150 lat! Poza oczywiście walorami z czysto wojskowego punktu widzenia, mamy wspaniały przykład naszego ojczystego języka z połowy XIX wieku i geografię ziem Królestwa Polskiego. Wielkie dzięki i uznanie dla Pana Rocha Wróblewskiego za to, że źródła historyczne o tak kapitalnym znaczenieu z czasów powstaniu styczniowego i to dotyczące rónież organizacji kawalerii powstańczej zdecydował się z archiwum rodzinnego wydobyć na światło dzienne i udostępnić je do publicznego wglądu!
Avatar użytkownika
Ułan świętokrzyski
Ułan VI
Ułan VI
 
Posty: 2634
Dołączył(a): 10 mar 2006, o 15:30


Powrót do Historia Kawalerii

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Tablice Ramki Reklamowe Aluminiowe Plastikowe, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Producent Kopert, Koperty, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,