Strona 1 z 25

Mundur

PostNapisane: 13 mar 2006, o 16:00
przez Bartek
Za mundurem panny sznurem.

8]

PostNapisane: 7 kwi 2006, o 23:39
przez alibi
co prawda to prawda :) :P

Gdzie szyją mundury i buty

PostNapisane: 15 kwi 2006, o 00:04
przez Ułan świętokrzyski
Może rozpoczniemy bardziej przyziemną dyskusję. Praktycznie każde środowisko kawaleryjskie posiada jakiś punkt krawiecki i szewski, w którym szyją mundury współczesnym kawalerzystom. Podyskutujmy o nich i o cenach za usługi karwieckie. Kto wie, może nieraz będzie się opałcało pojechać do sąsiedniego województwa aby obstalować mundur i buty.
JA osobiście szyłem mundur w Krakowie u niejakiego p. Łaciaka. Jestem bardzo zadowolony. Nietety, popnieważ było to cztery lata temu, cena pewnie jest już dawno nie akutualna (a szkoda). Odciąłem kawałek materiału i wysłąłem do HERO, gdzie uszyli mi czapkę rogatywkę z wszytym otokiem. Obszycia kołnierzyków wykonałem w Skawinie. Buty wykonał mi dwa lata temu mistrz Fiśłak z RAwy Mazowieckij. W razie czego służę telefonami.

Mój mundur kawaleryjski.

PostNapisane: 15 kwi 2006, o 16:35
przez Lucas
Ja natomiast szyłem mundur w Hero Collection w Poznaniu. Komplet czyli bryczesy, bluzę i czapkę oraz płaszcz sukienny i furażerkę suknianą. Jestem zadowolony zarówno z jego jakości jak i sposobu szycia (wierności przepisom mundurowym). Z tego co wiem to Hero obszywa Szwadron Reprezentacyjny RP. Pozazdrościć tylko Kolego m z Poznania że mają blisko bo "wyduszenie" munduru w przyzwoitym terminie graniczy z cudem. Ja tylko dzięki motywacji jaką uzyskałem od Ułana z Pacanowa (dzięki Niemu zresztą w ogóle jestem Kawalerzystą Ochotnikiem - kiedyś o tym napiszę) wydobyłem mundur na czas. Buty i pas obstalowałem na Allegro - polecam bo można tam kupić fajne rzeczy. Szabla to inny temat.... Generalnie kto ma już żonę to nosić na rękach bo wydatek to nie mały. Pamiętajcie Koledzy, którzy jeszcze nie macie munduru i nie otrzymaliscie być może barw - Kawalerzystą się jest niezależnie od tego czy ma się na sobie mundur czy nie. Nim się nie bywa tylko od okazji do okazji. Starajcie się zawsze tak żyć aby ktoś widząc Was podczas jazdy konnej ćwiczebnej na przykład powiedział "musi ułan bo to widać". Odrębnym tematem mundurowym jest jak w mundurze się zachowywać - czyli jak go nosić. Jak nosić symbol naszej Ojczyzny na czapce rogatywce. Dlatego też jeszcze tu wrócę...

PostNapisane: 15 kwi 2006, o 17:31
przez Jakub
Pięknie Pan to ujął w swojej wypowiedzi.
Prosze napisać jak to się stało, że został Pan kawalerzystą. Znając Pana czuję że będzie to ciekawa historia.

Panie Jarku proszę o adres pracowni tego krawca z Krakowa.

Co do mundurów polowych to najlepsze szyje Pan Robert Piskorz, czyli firma Lancier.
Oto link...

http://www.properfekt.net/lancier/index.htm

Pozdrawiam kolegów!

PS. Nie wiecie gdzie kupić gabardynę? Naszukałem się i nie znalazłem.

PostNapisane: 9 maja 2006, o 01:31
przez Ułan
W kwestii mundurów muszę się przyznać, że w Lublnie zdecydowanie przeważają szewiotowe mundury po jednostkach nadwiślańskich. Są dość podobne, kurtka zapinana jest na 5 guzików. Decyduje głównie ich cena - do 100 złotych za bryczesy i kurtkę. Ostatnio były nawet za 60 ale bardzo małe rozmiary. Każdy stara sie jak może ale większość zwyczajanie nie stać na mundur z Hero za 500 zł (jeśli mnie pamięć nie myli). Swoją drogą zastanawia mnie wasza opinia Panowie w kwestii odstępstw mundurowych od regulaminu.

PostNapisane: 9 maja 2006, o 03:38
przez Ułan świętokrzyski
Nie bardzo rozumiem w czym przejawiają sie te odstępstwa. Wystarczy popatrzyć na zdjęcia Szwadronu na naszej stronie www.ulani.pl Szyjemy mundury zgodnie z przepisami i przedwojennymi instrukcjami publikowanymi w NPK. Na swój mundur i buty odkładałem z pensji nauczycielskiej niezły kawałek czasu. Na początku jeździłem w zielonej holenderskiej kurtce i czarnych bryczesach. na pożyczanym siodle. Bo tylko na to było mnie wtedy stać. Dlatego podchodzę z wyrozumieniem do wszystkich, którzy nie mogą od razu się wyposażyć zgodnie z regilaminami. Szkoda tylko, że nie wszyscy w naszym kawaleryjskim światku mają takie podejście.

PostNapisane: 9 maja 2006, o 15:25
przez PETRYHOR
Mundury garnizonowe, ze tak powiem są zgodne z regulaminem, co innego umundurowanie polowe i ćwiczebne, to już inna rzecz(każdy orze w czym może) aczkolwiek preferowane są mumdury przypominające mumdury wz. 36 i lub współczesny demobil, jednak w takim mundurze nikt nie pojawia się na oficjalnych imprezach.
Ja się musze pochwalić, że szyje sobie bluze i bryczesy polowe. Bluza 5 guzikowa zakładana przez głowe(coś jak gimnastiorka) a spodnie z naprawde szerokimi lejami. :lol: Już się nie moge doczekać zeby w tym wystąpić podczas następnego zgrupowania, a kto wie może na zawodach militarii.

PostNapisane: 10 maja 2006, o 18:43
przez Ułan
Na pierwszy rzut oka mogę powiedzieć o tym mundurach że są na 5 guzików (a nie 7), mają niższy kołnierz na 1 haftkę, oraz są bez rozporków z tyłu. Kolor naprawdę fajny choć mniej zielony od tych szytych obecnie. W kwestii koloru to są bliższe oryginału z tego co mi wiadomo bo obecnie już sie nie produkuje materiały odpowidającemu idealnie wymogom technicznym z dwudziestolecia. Z drugiej strony patrząc, w kwestii takiego koloru, to jest nic skoro sami oficerowie nosili w Grudziądzu w pewnym momencie mundury koloru "kawa z mlekiem".

PostNapisane: 11 maja 2006, o 11:54
przez PETRYHOR
Materiał odpowiadającego wymaganią regulaminu nie da się kupić, trzeba go jakoś zdobyć. chodzi głównie o kolor zbliżony jak najbardziej do khaki i wytrzymałość, żeby nie rozrywal się na każdej pierwszej gałęzi i pranie jest ważne, żeby po wyjęciu nie okazało się ze to już tylko szmata.
Nadal poszukuje dobrej jakości drelichu lnianego na letnie umundurowanie. Kolor z takiego zejdzie pewno szybciej od słońca i prania, ale może być ciekawą alternatywą na lato. Zawsze można ufarbować cału mundur raz jeszcze.
W książkace L. Kukawskiego „O kawalerii polskiej XX wieku” znalazłem podobną bluze tylko na 3 guziki i ze stujką. Moim zdaniem w mundurze polowym może istnieć pewna dowolność kroju, nie odbiegająca zbytmio. W obecnej chwili zbieram zdjęcia na strone z okresu międzywojennedo i okazuje się ze w poszczególnyc plutonach rózne było umundurowanie, na pierwszy rzut oka widać jednorodność ale po chwili można zauważyć różnice, intensywności(koloru nie rozrózniam na cz-b fotografii) liczby guzików kroj kołnierz i tym podobnych detali.
Oddział współcesny(czy jak kto woli grh) powiny starać się w wewnątrz wyglądać jak najbarbziej jednorodnie, z tego samego materiału mieć mumdury. Wtedy będzie naprawde fajnie to wyglądać.[/i][/scroll]

PostNapisane: 11 maja 2006, o 16:02
przez Piłsudczyk
Ułan napisał(a):Swoją drogą zastanawia mnie wasza opinia Panowie w kwestii odstępstw mundurowych od regulaminu.


Witam,
Mam pytanie w kwestii następującej: czy prosty ułan może nosić mundur z gabardyny i np. oksydowane guziki? Z tego co wiem mundur z tego materiału, według regulaminu, przysługiwał tylko oficerom (i chyba starszym podoficerom jako mundur pozasłużbowy).
Co do innych odstępstw - jak to właściwie jest z okuciami daszków rogatywek garnizonowych. Obecnie większość oddziałów kawalerii ochotniczej używa okutych daszków (co wygląda b. elegancko) ale przed wojną chyba nie wszystkim przysługiwały?
A propos daszków: może któryś z Panów potrafi mi wyjaśnić istniejącą, także przed wojną różnorodność w tej kwestii. Chodzi o to że używano daszków długich, krótkich, typu "kaczy dziób" i nie wiem od czego to zależało.
P.S. Dodam że jestem wielbicielem kawalerii II RP ale (jeszcze?) nie ułanem :cry:
Pozdrawiam!

PostNapisane: 11 maja 2006, o 19:56
przez PETRYHOR
Nie jestem specjalistą ale z tego co się orientuje, to przed wojną okuty daszek przysługiwał tylko oficerą i chorązym. Co do długości to regulaminowo był krótki, ale dłuższy lepiej chronił przed słońcem dlatego wielu oficerów kupując za swój dodatek mundurowy brali kacze dzioby względy praktyczne albo moda i upodobania. U nas przyjął się okuty kaczy dziób w mundurze garnizonowym,w którym zazwyczaj występujemy podstawą dla nas jest jak największa jednorodność umundurowania kupowanego bardzo często za ciężko odłożone pieniądze(troche przypominamy oficerów,którzy się musieli sami uposarzyć). Jeśli chodzi o jakiś podział które pułki jaki nosiły daszki to nie wiem.

P.S.Zapraszamy w nasze szeregi...

Daszek...

PostNapisane: 11 maja 2006, o 20:27
przez Jakub
Podziału na pułki nigdy nie było. Z tego co pamiętam to okucia mieli oficerowie, natomiast kacze dzioby kadra zawodowa. Przypominam że przed wojną były także kacze dzioby bez tego dodatku. W tej chwili chyba nikt nie zrobi takiego daszka. Sprawdze te informacje bo mogłem coś poknocić.

PostNapisane: 13 maja 2006, o 19:28
przez Piłsudczyk
Dziękuję!

Rozumiem że noszenie wydłużonych daszków było spowodowane kwestiami praktycznymi czy też swoistym fasonem i ułani obstalowywali takie czapki sami.
Natomiast ciągle chciałbym poznać wasze zdanie w kwestii: czy przestrzeganie przedwojennych przepisów dotyczących materiału z którego ma być wykonany mundur ma dzisiaj sens? A więc np. czy szeregowy ułan może nosić mundur z materiału zastrzeżonego przepisami dla oficerów, haftowane nicią cyfry pułku na naramiennikach lub oksydowane guziki?

Mundur...

PostNapisane: 13 maja 2006, o 20:22
przez Jakub
Osobiście uważam że guziki nie mają większego znaczenia. Jeśli tylko jest na nich Orzeł w koronie to jest dobrze. Co do materiału to szukanie najodpowiedniejszego jest czasochłonne, czas ten lepiej przeznaczyć na istotniejsze sprawy. Jeśli kolor się zgadza to jest ok. Co do haftów to istotne jest by ułani (czyt. szeregowi) mieli haftowane nicią, a oficerowie bajorkiem (to jest ten drucik skręcony w sprężynke).